Dotacje na zrealizowane inwestycje czy przekazywanie ogromnych środków na wsparcie instytucji pożyczkowych i poręczeniowych ,w ten sposób regiony chcą poprawić swoje statystyki w walce o unijną premię. Z rezerwowej puli 1,3 mld euro województwa dostaną łącznie 0,5 mld euro. Na tym wyścigu korzystają przedsiębiorcy i samorządy, bo szybsze refundacje pozwalają np. uwolnić pieniądze na kolejne inwestycje.
W województwie kujawsko-pomorskim właśnie ogłoszono konkurs na dotacje warte łącznie ponad 56 mln zł, które mają wesprzeć jedynie zrealizowane inwestycje lub takie, które zakończą się do końca roku.
– To efekt naszego regionalnego pakietu antykryzysowego i chęci przekazania jak największych środków do przedsiębiorstw – wyjaśnia Joanna Araszewicz z urzędu marszałkowskiego w Toruniu. Dzięki temu województwo będzie mogło szybko pochwalić się wykorzystaniem niemałej kwoty jeszcze w tym roku. Podobny konkurs na zrealizowane inwestycje ogłosiło województwo śląskie.
Z kolei Mazowsze, które jest w ogonie wykorzystania funduszy unijnych, zdecydowało, że zacznie podpisywać umowy z przedsiębiorcami, zanim jeszcze urzędnicy ocenią wszystkie wnioski.
Najwięcej kontrowersji budzi jednak inicjatywa Jeremie, która przewiduje wsparcie instytucji pożyczkowych i poręczeniowych za pośrednictwem operatora. Region, przekazując wybranej instytucji środki, może wykazać je jako wykorzystane, choć faktycznie nie zasiliły one firm. Kwoty są niebagatelne – np. Wielkopolska podpisała w zeszłym tygodniu umowę z Bankiem Gospodarstwa Krajowego na 280 mln zł.