Reklama

Stocznia Nauta wciąż na fali

Zakład szuka możliwości rozwoju. Jedną z nich mógłby być zakup części majątku Stoczni Gdynia

Publikacja: 24.11.2009 08:18

Nauta była zainteresowana Stocznią Marynarki Wojennej

Nauta była zainteresowana Stocznią Marynarki Wojennej

Foto: Fotorzepa, Piotr Wittman Piotr Wittman

Gdyńska remontowa stocznia Nauta, nieźle prosperująca mimo kryzysu, nieoficjalnie wymieniana jest od kilku dni jako jeden z chętnych na zakup części majątku Stoczni Gdynia (małego doku i wybrzeży wyposażeniowych). Zarówno resort skarbu, jak i Agencja Rozwoju Przemysłu postanowiły jednak nie ujawniać listy potencjalnych inwestorów do czwartku, gdy odbędą się przetargi. Równie tajemniczy jest zarząd Nauty.

[wyimek]136 mln zł wyniosły przychody Nauty w 2008 r. Od pięciu lat firma ma zyski[/wyimek]

– Nawet gdybyśmy startowali, nie możemy ujawniać takich informacji – mówi „Rz” Romuald Kowalski, prezes stoczni.

Faktem jest natomiast, że Nauta od pewnego czasu szuka możliwości ekspansji, a konkretnie: przeniesienia działalności poza centrum Gdyni. Pierwotnie zakładano mariaż ze Stocznią Marynarki Wojennej.

– W projekcie restrukturyzacji SMW, który przygotowaliśmy na prośbę ARP, zaproponowaliśmy podział tej stoczni i uczestnictwo w procesie restrukturyzacji, także poprzez zaangażowanie kapitałowe. Po prywatyzacji sąsiedniego Dalmoru, którym interesuje się m.in. grupa inwestycyjna IKEA, trudno byłoby zachować przez dłuższy czas symbiozę naszej stoczni z nowym otoczeniem. Dlatego w strategii musimy uwzględniać możliwość przejęcia zasobów innych podmiotów, by móc realizować swoje cele – wyjaśnia prezes Kowalski. Przejęcia SMW, skądinąd coraz bardziej pogrążającą się w zapaści, nie zrealizowano.

Reklama
Reklama

– Pomysł miał racjonalne podstawy jeszcze kilkanaście miesięcy temu, gdy operację mogła wesprzeć wyprzedaż atrakcyjnych terenów Nauty i  przeniesienie zakładu na nasz teren – mówi „Rz” Roman Kraiński, nowy prezes Stoczni Marynarki Wojennej. – Teraz, w kryzysie na rynku nieruchomości, nie ma to już sensu. Nauta dziś jest jeszcze własnością Skarbu Państwa, ale już w przyszłym tygodniu może trafić pod skrzydła ARP. Minister skarbu wniósł już do ARP Nautę i dwie inne stocznie remontowe: Morską Stocznię Remontową w Świnoujściu i Gryfię w Szczecinie. Podniesiono kapitał, teraz zakład czeka tylko na umowę między MSP a ARP.

Dobra kondycja Nauty to zasługa m.in. skutecznego układu z wierzycielami i udanej długotrwałej restrukturyzacji, opartej na znacznej redukcji zatrudnienia (z 1600 osób pod koniec lat 90. do 330). Stocznię podzielono na liczne wyspecjalizowane  spółki, które od początku musiały zarabiać na swoje utrzymanie. Choć Nauta podkreśla, że w swej historii zbudowała 400 kutrów rybackich, mniejszych statków transportowych i jednostek pomocniczych, także dla potrzeb Marynarki Wojennej, to dziś zarabia niemal wyłącznie na remontach, których przeprowadzono tysiące (w przeszłości serwisowano nawet okręty podwodne). Przyjmuje też zlecenia na niestandardową przebudowę statków, ich wydłużanie i przystosowanie do niekonwencjonalnych zadań. Stocznia nie ma kredytów ani pożyczek, realizuje wszystkie zadania z własnych środków.

Z nieoficjalnych informacji „Rz” wynika też, że zakupem części majątku Stoczni Szczecińskiej Nowej może się interesować inny podmiot z udziałem Skarbu Państwa: grupa PZU. – Nie komentujemy naszych decyzji ani planów inwestycyjnych – mówi „Rz” Michał Witkowski, rzecznik PZU. Licytacje majątku stoczni odbędą się 26 i 27 listopada.

Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Biznes
Jest decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie Lex Huawei
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama