Według ostatnich prognoz Instytutu Turystyki, w 2010 roku do Polski przyjedzie 12,3 mln turystów z zagranicy. To o 400 tys. więcej niż w 2009 roku, najgorszym dla branży od początku dekady. Nie znaczy to jednak, że polski biznes turystyczny zacznie odbijać sobie czas kryzysu: na powrót do frekwencji z lat 2005-2007, kiedy to liczba zagranicznych urlopowiczów przekraczała 15 mln, przyjdzie jeszcze poczekać. Instytut szacuje, że choć przyszły i kolejny rok przyniosą dalsze wzrosty, to nie będą one oszałamiające: prognoza zakłada, że w 2013 roku liczba odwiedzających turystycznie Polskę sięgnie 13,3 mln osób.
Na ten wzrost mocno liczą hotelarze, właściciele ośrodków wczasowych i pensjonatów. - Mamy sygnały, że wykorzystanie bazy noclegowej w pierwszych miesiącach roku poprawiło się o ok. 5 proc. - mówi Witold Bartoszewicz z Instytutu Turystyki. Zaznacza jednak, że porównanie odnosi się do początku ubiegłego roku, który był wyjątkowo słaby. Na wzmocnienie tego wzrostowego trendu może jednak wpłynąć coraz mocniejsza akcja promocyjna samorządów.
Te ostatnie mają do dyspozycji całkiem spore w tym roku fundusze unijne. Powiat żywiecki kończy właśnie realizowany wspólnie z czeskim Frydkiem-Mistkiem projekt współpracy transgranicznej "Żywiecczyzna zaprasza", wykorzystujący dotację w wysokości 38 tys. euro. - Przygotowaliśmy wydawnictwa promocyjne w pięciu językach, do tego mapy i przewodniki - mówi dyrektor wydziału promocji w żywieckim starostwie Mirosław Dziergas. W tym roku gości w okolice Żywca napędzać maja także dwie duże imprezy ponadregionalne: doroczny Tydzień Kultury Beskidzkiej oraz mistrzostwa świata w biegach górskich. Według prezesa Polskiej Organizacji Turystycznej (POT) Rafała Szmytke, do rozwoju rynku turystycznego w Polsce może przyczyniać się coraz lepszy stan obiektów klasyfikowanych w ustawie o usługach turystycznych jako "inne".
Chodzi o domy wczasowe, w czasach "peerelu" należące do państwowych przedsiębiorstw, dziś w dużej części znajdujące się w rękach prywatnych.- Z uwagi na oferowaną ilość miejsc to potężny gracz na rynku usług turystycznych - twierdzi Szmytke. Ich atutem jest przede wszystkim lokalizacja: położone są w znanych miejscowościach turystycznych, głównie na południu i północy Polski. Coraz więcej z nich jest po remoncie lub gruntownej modernizacji.
- Takie obiekty dają szansę na przyciągnięcie większej liczby gości i możliwość przedłużenia sezonu. Znaczna ich część ma bowiem poszerzoną ofertę o walory uzdrowiskowe - argumentuje Szmytke.