Największa w kraju obronna grupa Bumar miała w 2009 r. 2,65 mld zł przychodów, o jedną trzecią mniej niż w 2008 r. Klęskę ponieśli najwięksi dotąd eksporterzy krajowego uzbrojenia – z zagranicznej sprzedaży polskiej broni i technologii obronnych udało się uzyskać zaledwie 560 mln zł.
Krzysztof Łaszkiewicz, wiceminister Skarbu Państwa nadzorujący sektor obronny, z niepokojem mówi o braku nowych, zaawansowanych technologicznie produktów, którymi byliby zainteresowani nie tylko krajowi odbiorcy (wojsko czy policja), ale także zagraniczne armie. Raport Ministerstwa Skarbu Państwa alarmuje, że w 2009 r. zaczął się proces wypierania naszych producentów z rynków, takich jak Malezja, Indonezja, czy Indie, przez zagranicznych konkurentów.
[srodtytul]Ratunek z armii[/srodtytul]
Spośród 35 spółek obronnych, w których państwo ma udziały, tylko kilka w zeszłym roku przyniosło znaczące zyski – straty netto miało 12 firm. Ci, którzy wyszli z biznesowych kłopotów obronną ręką, zarabiali niemal wyłącznie dzięki zamówieniom polskich Sił Zbrojnych. Najwięcej zarobiło na dostawach sprzętu obserwacyjnego i systemów kierowania ogniem warszawskie Przemysłowe Centrum Optyki (zysk przekraczający 22 mln zł), w dalszej kolejności: Bumar (9,9 mln zł), Zakłady Chemiczne Nitro-Chem (7,8 mln zł) czy Szczecińska Stocznia Remontowa Gryfia (7,9 mln zł).
Na liście maruderów z największymi stratami znalazły się m.in. produkująca amunicję Fabryka Łożysk Tocznych w Kraśniku, Zakłady Sprzętu Precyzyjnego Niewiadów, Zakłady Mechaniczne Bumar Łabędy. W najsłabszych spółkach ubiegły rok był walką o przetrwanie: na porządku dziennym były opóźnienia w wypłatach pensji, okresowe skracanie czasu pracy i redukcja zatrudnienia. Na koniec 2009 r. trzydziestka głównych producentów wyposażenia wojskowego zatrudniała 19,2 tys. pracowników (o ponad 2,5 tys. mniej niż rok wcześniej).