Reklama

Lotos chce inwestować za granicą

Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu uważa, że najkorzystniejsze będzie dla firmy inwestowanie za granicą, w pewne złoża na Szelfie Norweskim

Publikacja: 09.09.2010 05:44

Lotos chce inwestować za granicą

Foto: Fotorzepa, Szymon Łaszewski Szymon Łaszewski

[b]Rz: Czy warto było ponosić ryzyko związane z realizacją programu rozbudowy rafinerii? Zadłużenie i spadek opłacalności produkcji w kryzysie spowodowały, że dwa lata temu analitycy wycenili akcje Lotosu na zero złotych. Teraz każde osłabienie naszej waluty odbija się fatalnie na wynikach spółki z powodu zadłużenia.[/b]

[b]Paweł Olechnowicz: [/b]Zaczęliśmy tworzyć grupę Lotos z Rafinerią Gdańską, która mogła przerabiać 4,5 mln ton ropy rocznie. Więc jak na warunki i wymagania rynkowe miała po prostu zbyt mały potencjał. A skoro myśleliśmy o tym, by nie tylko przetrwała, ale i rozwijała się, to rozbudowa stała się koniecznością. Na koniec tego roku zakład w Gdańsku będzie mógł przerabiać 10 mln t ropy rocznie. Mamy zabezpieczony rynek na produkty i paliwo, tak by wykorzystać cały zwiększony potencjał rafinerii. To nabiera szczególnego znaczenia w sytuacji, gdy wiele koncernów zapowiada sprzedaż aktywów rafineryjnych.

[b]Jak to jest, że potentaci Shell i BP chcą się pozbyć swoich rafinerii, a Lotosowi opłaca się rozbudowa za prawie 2 mld dolarów?[/b]

To fakt, że przemysł rafineryjny jest obecnie mało zyskowny. Wiele koncernów porządkuje strukturę swoich aktywów, by poprawić opłacalność. Jeśli mają rafinerie, które wymagają poważnych inwestycji, to lepiej z nich rezygnować. Dlatego jedne koncerny po prostu wystawiają na sprzedaż rafinerie, a inne ograniczają produkcję. To typowe zjawisko po kryzysie. Ale nam to nie grozi.

[b] Ale są też opinie, że może najpierw Lotos powinien był zainwestować w nowe złoża i dopiero wtedy rozbudowywać rafinerię? [/b]

Reklama
Reklama

Po utworzeniu grupy Lotos i zakończeniu konsolidacji uznaliśmy, że będzie ona nastawiona na przerób ropy i sprzedaż paliwa. Ale podjęliśmy też decyzje o inwestycjach w poszukiwania i wydobycie złóż, w oparciu o spółkę Petrobaltic. Okazało się jednak, że złoża bałtyckie są mniej perspektywiczne, niż się na początku prac wydawało. Gdybyśmy ulegli naciskom i kupili za 260 – 280 mln dol. platformę wiertniczą, to teraz postawiono by nam zarzut, że był to niepotrzebny wydatek. Po prostu okazuje się, że nie ma odpowiedniego miejsca, by ją wykorzystać. Zatem gdybyśmy nie podjęli decyzji o rozbudowie rafinerii, a tylko oparli się na perspektywach Petrobalticu, to grupa Lotos stałaby w miejscu.

[b]Czy to znaczy, że skoro sen o ropie z Bałtyku się nie spełnił, to Lotos będzie musiał szukać droższych złóż na Morzu Północnym?[/b]

Uznaliśmy, że skoro nie można liczyć na zasoby na Bałtyku, to najkorzystniej będzie inwestować za granicą, w pewne złoża na Szelfie Norweskim; oczywiście w takim zakresie, na jaki stać naszą firmę.

[b]Ale czy Lotos zadłużony z powodu programu 10+ stać na kolejne inwestycje w nowe złoża?[/b]

Sami ekspansji na pewno nie dokonamy, bo faktycznie zadłużenie jest znaczące.

Dzięki uruchomieniu wydobycia ze złoża YME, pozyskamy fundusze, które będzie można reinwestować. Ale faktycznie potrzebne jest dokapitalizowanie grupy. Możemy otwarcie o tym mówić, skoro nasz właściciel – Skarb Państwa – zaczyna szukać inwestora dla Lotosu. Liczymy, że dzięki niemu uda się obniżyć zadłużenie i pozyskać środki na poszukiwania i wydobycie złóż.

Reklama
Reklama
Biznes
Firmy wracają do rekrutacji, rozmowy w Genewie, niemiecka gospodarka bez paliwa
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Rząd rusza z promocją zbrojeniówki, szczyt AI, Ford chce współpracy z Chinami
Biznes
"Tego przemysłu będzie w Europie coraz mniej". Ważnej branży grozi zapaść
Biznes
Europa stawia na niezależność, Polacy znikają z sieci, podatki dochodowe w UE
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama