Reklama

Szpitale działające jak przedsiębiorstwa

Model przekształceń zaproponowany w Krynicy przez minister zdrowia jest bardziej atrakcyjny, ale i bardziej kosztowny niż poprzednie

Publikacja: 11.09.2010 01:58

Resort zdrowia chce, by szpitale i przychodnie działały tak jak przedsiębiorstwa. A to znaczy, że ich właściciele mają ponosić odpowiedzialność za to, czy przynoszą straty czy zyski. Samorząd zapłaci więc za stratę szpitala z własnego budżetu. To nie zwykła zmiana, to prawdziwa rewolucja!

Najpierw o szansach, które ta rewolucja stwarza: problemem szpitali jest w tej chwili zbyt duże uwikłanie w lokalne układy. Fakt, że szpital jest ważnym, a czasem najważniejszym lokalnym pracodawcą, utrudnia restrukturyzację zatrudnienia bez narażenia się lokalnej władzy. Co gorsza, pod parasol ochronny często trafia nie tyle personel medyczny (którego gwałtownie brakuje), ile ludzie zatrudnieni na najróżniejszych stanowiskach pomocniczych i administracyjnych. Większa odpowiedzialność samorządu za finanse szpitala wzmocni pozycję dyrektora, ułatwi mu przekonanie właściciela do swojej wizji – w tym do polityki kadrowej.

Niebezpieczeństwa? Placówki, które są w złej sytuacji, nie zawsze znalazły się w niej z powodu złego zarządzania. Bywa, że jest to efekt niewłaściwej wyceny pewnej grupy procedur medycznych (np. ratownictwa, na czym tracą szpitale położone przy autostradach). Bywa, że to skutek zaszłości, złego zarządzania przez poprzedników.

Wydaje się, że w projekcie ustawy o działalności leczniczej Ministerstwo Zdrowia stara się tej ostatniej grupie szpitali wyjść naprzeciw.

Po pierwsze, zapowiada stworzenie agencji taryfikacji, która ma oceniać prawdziwe koszty udzielania świadczeń zdrowotnych (zaskakujące jest, że takiej obiektywnej wyceny do tej pory nie stworzono).

Reklama
Reklama

Po drugie, w ustawie zaproponowano – po raz pierwszy realny – mechanizm przekształcenia szpitali w spółki.

Rząd odszedł od pomysłu, by przekształcenia były obligatoryjne. Całe szczęście, nie da się reformować służby zdrowia w atmosferze ostrego konfliktu. Odpowiada też jednoznacznie na pytanie, czy przekształcone w spółki szpitale będą mogły zatrzymać unijną pomoc, z której w tej chwili korzystają (obawy przed stratą pieniędzy z UE są teraz jedną z głównych barier przekształceń). Rząd twierdzi, że te samorządy, które zachowają stuprocentowy udział w przekształcanych spółkach, będą mogły unijną pomoc zatrzymać. Odwleka to ewentualną sprzedaż udziałów w przekształcanych szpitalach do 2018 roku.

Powodzenie programu przekształceń będzie zależało jednak od pieniędzy. Ministerstwo Zdrowia zakłada, że te szpitale, które przekształcą się w spółki, będą mogły skorzystać z pomocy rządu. Tym razem będzie to nie tylko umorzenie długów wobec państwa (taki program funkcjonuje teraz, ale okazał się nieatrakcyjny dla szpitali). Resort proponuje też dotację na spłatę zobowiązań cywilnoprawnych i kredytów – w tym tych zaciągniętych kilka lat temu w ramach ustawy restrukturyzacyjnej. To atrakcyjna propozycja pozwalająca powstającym spółkom na rzeczywiste oderwanie się od starych długów. Rząd oblicza, że wyda na to 1,4 mld zł „w latach następujących po uchwaleniu ustawy”. Zobowiązania placówek służby zdrowia to ponad 9 mld zł. Pieniędzy wystarczy więc, jeśli 1,4 mld rząd będzie rezerwował na spłatę szpitalnych zobowiązań co roku przynajmniej przez kilka lat.

Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Biznes
Jest decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie Lex Huawei
Biznes
UE stawia na europejskie produkty, presja na Iran, słabe dane z Polski
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama