RanMarine wyprodukował dwa rodzaje sprzątających morze dronów - autonomiczny (kosztuje 23 tys. dolarów) oraz kierowany przez operatora, który kosztuje około 17 tys. dolarów.

Reklama
Reklama

Enzym-mutant ocali Ziemię? Koniec z wyspami śmieci z plastiku

WasteShark ma niewielkie rozmiary - 1,5 na 1,1 metra i jest w stanie zebrać do 60 kg śmieci w czasie jednego cyklu sprzątania. Może działać bez przerwy przez 16 godzin i pływa z prędkością 10 km na godzinę. Dodatkowo jest w stanie zbierać próbki do badania jakości wody,, filtrować chemikalia znajdujące się w wodzie a także arsen, metale ciężkie oraz plamy oleju unoszące się na jej powierzchni i niebezpieczne algi, a także skanować dno morza w poszukiwaniu niebezpiecznych obiektów.

Dron jest też wyposażony w czujniki laserowe zapobiegające kolizji z nabrzeżem i innymi obiektami pływającymi. Potrafi je omijać.

Ecocoast, dubajska firma zajmująca się sprzątaniem wybrzeża, plaż oraz morza, kupiła dwa drony WasteShark. Na razie działają bardziej jako ciekawostka, która ma uzmysłowić ludziom problem jakim są odpady plastikowe w morzach i oceanach oraz skłonić ich do niewyrzucania ich do wody.

Według Johna Burta, profesora z wydziału biologii New York University Abu Dhabi, mały rozmiar drona sprawia, że jest on mało przydatny jako urządzenie do oczyszczania morza. Jednak urządzenia do badania jakości wody mogą być bardzo przydatne. Burt podkreśla, ze Dubaj ma ogromne problemy z zanieczyszczeniem morza przez mikroplastik i dwa małe drony nie "załatwią tej kwestii".

Tymczasem RanMarine pracuje nad większym modelem drona, który może służyć, nie tylko do czyszczenia linii brzegowej, ale także do oczyszczania oceanów.

Foto: materiały prasowe

Holenderski startup nie jest pierwszą firmą, która opracowała drona zbierającego plastik z wody. Fenbit, firma ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, zbudowała sporych rozmiarów robota do zbierania plastiku z morza. Może jednorazowo zgromadzić do 350 kg plastikowych śmieci i to w zaledwie dwie godziny.