"Jeśli nie osiągniemy porozumienia w  negocjacjach , to logicznie biorąc będziemy trzymać się istniejącego planu  gwarancyjnego dla fabryk. Ten kontrakt  obowiązuje jednak do końca 2014 r.", co oznacza, że zakład w Bochum mógłby zostać zamknięty od 1 stycznia 2015 - stwierdził Stephen Girsky, także wiceprzewodniczący rady dyrektorów GM, w piśmie okólnym do pracowników.

Rozmowy dyrekcji Opla z przedstawicielami załogi w sprawie niemieckiej działalności firmy prowadzono od czerwca zgodnie z zasadą, że Bochum nie zostanie zamknięte wcześniej niż w 2016 r.. Pismo Girsky'ego przypomniało zatrudnionym, że umowa pracownicza chroni ich tylko do końca 2014 r.

- Sytuacja na całym europejskim rynku samochodów jest nadal katastrofalna. Sytuacja w Oplu jest także nadal trudna, grupa nie przewiduje wyjścia ze strat przed połową dekady. To trudny warunek wstępny dalszych negocjacji - stwierdził w piśmie.

- Dlatego jest nie tylko nierealne, ale też  złudne wierzyć, że rynek poprawi się szybko i pomoże nam wyjść z tej sytuacji. Nie możemy i nie chcemy liczyć na to. Musimy znaleźć rozwiązania, aby stać  się bardziej elastycznymi, zmniejszyć biurokrację i koszty we wszystkie ośrodkach niemieckich i we wszystkich jednostkach firmy. GM jest gotów wesprzeć finansowo Opla z chwilą zrestrukturyzowania go w Niemczech, aby stał się konkurencyjny i rentowny - dodał Girsky.

Dyrekcja nie odstąpi od planów zamknięcia zakładu i likwidacji 3 tys. miejsc pracy w  nim niezależnie od  propozycji produkowania w Bochum  subkompaktu SUV Mokka następnej generacji - podkreślił.

We wtorek miały być wznowione rozmowy obu stron o przyszłości zakładów w Bochum, Eisenach, Kaiserslautern i Ruesselsheim. Girsky zwrócił się do kierownictwa Opla o przedstawienie mu w lutym wniosków . - Nasz Plan Niemcy musi być uzupełniony do tego czasu - dodał.