Związek zawodowy Verdi zaapelował do pracowników naziemnych, obsługi bagaży i pionu technicznego na niemal wszystkich 11 duży lotniskach niemieckich o strajk na porannej zmianie, do godz.14.00.
Związek chce w ten sposób wywrzeć presję na rząd przed trzecią rundą rozmów płacowych, która ma zacząć się w końcu marca. Protest jest częścią większej akcji dotyczącej także innych kategorii zawodowych, m.in. pracowników transportu publicznego i opiekunek dzieci.
Lufthansa wykonująca dziennie ok.1800 lotów wraz z Germanwings zapowiedziała odwołanie niemal wszystkich lotów krajowych, zaczynających się przed godz.14. Ucierpią także loty transkontynentalne.
Związek spodziewa się udziału ok.1400 osób tylko na lotnisku we Frankfurcie. Prace przerwą także załogi w Kolonii-Bonn, Duesseldorfie, Hamburgu, Hanowerze, Stuttgarcie i Monachium.
Inne linie, TUIFly, Condor i Aitr Berlin uprzedziły, że podróżni powinni liczyć się z opóźnieniami i odwoływaniem lotów.
Lufthansa podała, że strajk będzie kosztować kilka milionów euro. Poprzednia taka akcja pracowników ochrony we Frankfurcie pozbawiła ja 3 mln euro zysku operacyjnego. Tym razem, wraz z operatorem lotniska, Fraportem przygotowała się lepiej do odprawy dzieląc terminal kolorami na różne rodzaje usług. Podróżni mogą przebukować się bezpłatnie albo zamienić bilety na podróż Deutsche Bahn.
Związki żądają podwyżki o 3,5 proc. i dodatkowych po 100 euro miesięcznie, czyli łącznie podwyżki o 6,7 proc., dla ok.2,1 mln pracowników sektora publicznego. Rząd jest gotów zgodzić sie na podwyżkę, ale nie na tak dużą.