Global Footprint Network co roku określa tzw. dzień długu ekologicznego. To data, kiedy ludzkość wyczerpuje limit możliwych do naturalnego odtworzenia w danym roku zasobów naturalnych, w tym węgla, drewna i wody.

W tym roku ten dzień przypada najszybciej w historii – 29 lipca. W zeszłym roku był to 1 sierpnia. W 1993 roku dzień ten wypadł 21 października.

"Dzień długu ekologicznego przypada w tym roku na 29 lipca, co oznacza, że ludzkość wykorzystuje obecnie zasoby przyrody 1,75 razy szybciej, niż ekosystem może się regenerować" – napisała organizacja Global Footprint Network, podkreślając, że widać to przede wszystkim w w postaci wylesienia, erozji gleby, utraty różnorodności biologicznej oraz gromadzenia się dwutlenku węgla w atmosferze.

Według organizacji najgorzej jest w USA, gdzie wykorzystanie zasobów naturalnych nastąpiło już 15 marca. Według Global Footprint Network gdyby cała populacja wykorzystywała zasoby naturalne i produkowałaby odpady w takim tempie jak Stany Zjednoczone ludzkość potrzebowałaby pięciu dodatkowych planet.

Nie lepsza sytuacja jest w Polsce - my dług ekologiczny zaciągnęliśmy 15 maja. Natomiast Katar już 11 lutego, a Australia 31 marca - informuje nzz.ch.

Po raz pierwszy światowa konsumpcja przekroczyła dostępne zasoby naturalne Ziemi w 1970 r. Dostępne zasoby skończyły się wtedy 29 grudnia - 3 dni przed końcem roku. Od tego czasu dzień w którym zaciągamy dług ekologiczny wobec Ziemi przypada coraz wcześniej.