Giełdowe notowania Bogdanki spadały w środę przed południem nawet o 9 proc., do 65 zł za akcję. Zarząd węglowej spółki zawnioskował, by 102 mln zł z ubiegłorocznego zysku popłynęło na kapitał rezerwowy z przeznaczeniem na wypłatę dywidendy w przyszłości. Wcześniej chciał, by ta kwota trafiła bezpośrednio do akcjonariuszy. Zarząd tłumaczy, że to odpowiedź na coraz trudniejszą sytuację rynkową, związaną z dalszą presją cenową wynikającą z nadpodaży węgla na rynku, i agresywną polityką cenową Kompanii Węglowej.

W rezultacie spółka ograniczyła plan wydobywczy na ten rok z 9,3–9,5 mln ton do 8,5 mln ton. Analitycy przyznają, że informacje płynące ze spółki są niepokojące. – W szczególności zapowiedź prezesa Bogdanki, że zagrożone są wolumeny sprzedaży w kolejnych latach. Już wcześniej pojawiały się wątpliwości, czy spółce uda się utrzymać plan wydobywczy na ten rok, natomiast wciąż nie wiemy, jak może wyglądać sytuacja w roku 2016 i kiedy spółka mogłaby wreszcie pracować na pełnych mocach – komentuje Paweł Puchalski, analityk DM BZ WBK. W jego ocenie problemy Bogdanki ewidentnie wynikają z nadpodaży na rynku węgla, która z kolei jest efektem sztucznego utrzymywania produkcji w niektórych trwale nierentownych śląskich kopalniach.

Zarząd Bogdanki zapewnia, że prowadzi działania mające na celu łagodzenie skutków związanych z ograniczonymi możliwościami sprzedażowymi. Program restrukturyzacji obejmuje m.in. znaczącą redukcję stałego poziomu zatrudnienia i usług outsourcingowych, utrzymanie kosztów jednostkowych na obecnym poziomie oraz redukcję planu inwestycyjnego. Na inwestycje w 2015 r. Bogdanka przeznaczy około 440 mln zł. Jednocześnie prowadzi działania sprzedażowe mające na celu pozyskanie dodatkowych odbiorców węgla. Nowych klientów szuka m.in. wśród elektrociepłowni i niewielkich zakładów przemysłowych, a także na Ukrainie. Zarząd nie przesądza jednak, czy i kiedy możliwe byłoby pozyskanie pierwszych znaczących kontraktów za granicą.