Czytaj także: Sejm złagodził ustawę. Frankowiczom zostaną tylko sądy

W nocy ze środy na czwartek posłowie zajęli się ustawą frankową, z której – według propozycji posłów PiS – został wykreślony kluczowy zapis powołujący fundusz konwersji. Jego koszt szacowano na 2,5 mld zł w skali roku, przy założeniu maksymalnej stawki wynoszącej kwartalnie 0,5 proc. wartości hipotek walutowych danego banku.

Posłowie wyrwali kły ustawie frankowej. Usunięto kluczowy zapis

Płacenie rocznie kwot sięgających kilkuset mln zł na fundusz konwersji miało zmusić banki do oferowania klientom atrakcyjnych warunków przewalutowania, lepszych niż po obecnym kursie. Jednak oczekiwania frankowiczów były bardzo rozbudzone i zdecydowana większość z nich nie byłaby usatysfakcjonowana nawet 20-proc. umorzeniem długu.

Koszty na lata

Protesty bankowców dotyczyły głównie zasadności rozwiązania ustawowego w sytuacji, gdy kredyty te dobrze się spłacają. Jednak zapis wzbudzał kontrowersje także dlatego, że zakładał wykorzystanie składek zapłaconych przez banki nieprzewalutowujące kredytów przez tych graczy, którzy wykorzystali co najmniej 80 proc. swoich składek na konwersję.

Lewiatan pisze do Brukseli. Zablokuje ustawę frankową?

Poza tym projekt zakładał wyłączenie ze składek banków realizujących programy naprawcze, a jednym z nich, obok małego BOŚ, jest Getin Noble Bank, który był jednym z najbardziej agresywnych sprzedawców hipotek frankowych. To spowodowałoby, że klienci Getinu nie mogliby korzystać z przewalutowania. Pojawiały się też zarzuty pomocy publicznej, a zagraniczne banki groziły arbitrażem. Lewiatan alarmował, że konieczna jest notyfikacja ustawy w Komisji Europejskiej.

Autopromocja
#NowaRp.pl

Znacznie więcej niż wiedza

ZAPRENUMERUJ

Odstąpienie od powołania funduszu byłoby korzystne dla banków, ale i tak czekać je mogą koszty z powodu hipotek walutowych. – Sprawy frankowe zalewają sądy, ale kulminacyjna fala przed nami – mówi radca prawny Klaudia Chróścik.

Niebawem zapadnie rozstrzygnięcie TSUE, które prawdopodobnie będzie korzystne dla frankowiczów. – Na optymizm wpływają niedawno wydana opinia rzecznika TSUE i ostatnie wyroki Sądu Najwyższego. Coraz więcej kancelarii radców prawnych i adwokatów zajmuje się sprawami frankowiczów. Konkurencja wśród prawników rośnie, co z pewnością jest korzystne dla klientów – dodaje Chóścik.

Czytaj także: Ustawa frankowa znika z Sejmu

Sąd Najwyższy niedawno orzekł, że mechanizm indeksacji kredytu, który jest klauzulą abuzywną, nie oznacza unieważnienia umowy i nie musi być zastąpiony innym. Oznacza to, że kredyt stał się złotowym z korzystnym dla klienta oprocentowaniem LIBOR (wynosi –0,75 proc. w porównaniu do 1,7 proc. WIBOR). Jeśli takich wyroków przybędzie, może to oznaczać wielomiliardowe, ale rozłożone na lata koszty banków.

Fundusz wsparcia

Zachowane mają być poprawki zwiększające możliwości uzyskania pomocy w ramach funduszu wsparcia kredytobiorców. Dotyczy to wszystkich kredytobiorców mieszkaniowych, nie tylko walutowych. Poprawka zakłada m.in. dwukrotne podniesienie minimum dochodowego umożliwiającego wniosek o wsparcie. Byłaby to sytuacja, gdy koszty kredytów przekraczają 50 proc. dochodów (dotąd było 60 proc.). Zwiększona miałaby zostać wysokość możliwego comiesięcznego wsparcia z 1,5 tys. do 2 tys. zł, wydłużony okres wsparcia z 18 do 36 miesięcy (co w sumie dawałoby kwotę 72 tys. zł) i wydłużony okres bezprocentowej spłaty otrzymanego z funduszu wsparcia z 8 do 12 lat. Możliwe byłoby też umorzenie części zobowiązań z tytułu wsparcia, szczególnie w sytuacji regularnego spłacania rat.