Podczas środowego posiedzenia podkomisji ds. SKOK Seremet przedstawia informację o przebiegu postępowań dotyczących możliwego działania członków władz spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych na szkodę tych kas.
"Przestępstwa w SKOK-ach godzą pośrednio w członków tych kas, a to jest znacząca grupa osób" - mówił posłom Andrzej Seremet.
Wyjaśnił, że może przedstawić te informacje, na których upublicznienie zgodzili się prokuratorzy prowadzący poszczególne śledztwa.
Najwięcej problemów w SKOK Wołomin
Dziś w bankach nie ma tej skali nieprawidłowości co w SKOK-ach, obecny poziom bezpieczeństwa w SKOK-ach jest porównywalny z tym, jak było w bankach w latach 90., szczególnie w bankach spółdzielczych - ocenił prokurator generalny.
Najszersze nieprawidłowości odnotowano w SKOK Wołomin, gdzie wiceszef rady nadzorczej kasy oraz jej zarząd są podejrzani o działanie w grupie przestępczej mającej na celu wyłudzanie kredytów, a straty sięgają co najmniej wielu setek milionów zł. Ponadto ludzie z władz tej kasy są podejrzani o zlecenie pobicia wiceszefa KNF Wojciecha Kwaśniaka.
Pytany o beneficjentów wyłudzonych kredytów Seremet wyraził przypuszczenie, że część pieniędzy mogła zostać wytransferowana za granicę i ich odzyskanie może być trudne.
Trzy śledztwa
Referując śledztwo dotyczące SKOK-Wspólnota w Gdańsku mówił, że od lutego 2014 roku Prokuratora Okręgowa w Gdańsku prowadzi śledztwo w sprawie wyrządzenia w tej kasie szkody na dużą skalę przez członków jej władz.
Prokuratura, zaznaczył, w tym "wielowątkowym" śledztwie bada nienależytą dbałość o powierzony majątek i nadużycie uprawnień przez członków władz SKOK-Wspólnota, poprzez "zbycie zorganizowanej części przedsiębiorstwa i wniesienie jej aportem do spółki, w zamian za akcje tej spółki".
Jak podejrzewają prokuratorzy, miało to wyrządzić SKOK-Wspólnota szkodę w kwocie 78 mln zł. Szkodę 7 mln zł mogła natomiast wyrządzić sprzedaż przez zarząd nieruchomości we Wrocławiu, w zamian za akcje spółki - mówił Seremet.
Przedmiotem śledztwa jest też, dodał prokurator generalny, zawarcie z podmiotami zewnętrznymi 28 umów outsoursingowych, na skutek czego "istotna część podstawowej działalności kasy została przejęta przez podmioty zewnętrzne", przy jednoczesnym pozostawieniu po stronie kasy "ryzyka gospodarczego".
Badana jest także sprzedaż wierzytelności SKOK-Wspólnota spółce z Luksemburga, na łączną kwotę 215 mln zł. "W wyniku tej transakcji kasa straciła faktyczną kontrolę nad wierzytelnościami" - podkreślił Seremet.
Poza tym, mówił prokurator generalny, prokuratorzy badają przypadki zawarcia przez członków zarządu SKOK-Wspólnota szeregu niekorzystnych umów podnajmu nieruchomości.
Choć SKOK-Wspólnota była w trudnej sytuacji finansowej, rada nadzorcza przyznała zarządowi tej kasy w 2012 roku wysokie wynagrodzenie - dodał Seremet.
Kłopot ze SKOKami
Zainteresowanie tematem SKOK-ów to m.in. efekt publikacji prasowych. W marcu najpierw "Wprost", a potem "GW" napisały, że senator PiS i "twórca SKOK-ów Grzegorz Bierecki wyprowadził kilkadziesiąt milionów zł do spółki, której dziś jest właścicielem i prezesem".
W tej sprawie w kwietniu gdańska prokuratura wszczęła śledztwo, którego celem jest zbadanie, czy nie doszło do nieprawidłowości w związku z likwidacją Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych, będącej głównym udziałowcem Krajowej Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej.
Według doniesień mediów, z materiałów KNF wynika, że majątek zlikwidowanej Fundacji na rzecz PZK, która kontrolowała system SKOK-ów i której prezesem był Bierecki (dziś senator), przekazany został do spółki będącej własnością kilku osób, w tym Biereckiego, mającego w niej najwięcej udziałów, nie zaś do instytucji w systemie SKOK, np. do Kasy Krajowej.
Pod koniec 2014 r. 41 kas było objętych postępowaniem naprawczym. W stosunku do dwóch - SKOK Wołomin i SKOK Wspólnota - musiała zostać ogłoszona upadłość. Dwie kasy zostały przejęte przez banki. Od maja 2013 r. Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wlkp. prowadzi śledztwo dot. działania na szkodę SKOK Wołomin.
Z ustaleń śledczych wynika, że za wiedzą osób z kierownictwa tej kasy podstawione osoby przedkładały podrobione zaświadczenia o zatrudnieniu i wysokości zarobków oraz akty notarialne stanowiące zabezpieczenie pożyczek i kredytów na nieruchomościach o znacznie zawyżonej wartości. To pozwalało uzyskiwać wysokie kredyty i pożyczki.
Kwaśniak: prokuratura nie powinna bagatelizować zawiadomień KNF
Komisja Nadzoru Finansowego oczekuje, że prokuratorzy będą poświęcać zawiadomieniom składanym przez Komisję właściwą uwagę, a nie oddalać je bez postępowania wyjaśniającego - mówił prokuratorowi generalnemu wiceszef KNF Wojciech Kwaśniak na posiedzeniu sejmowej komisji.
Wojciech Kwaśniak mówił m.in., że KNF skierowała do prokuratury zawiadomienia dotyczące sześciu SKOK-ów. "To dotyczy podmiotów, w których poziom zgromadzonych depozytów idzie w setki milionów złotych" - zaznaczył. Z kolei zarządcy komisaryczni w kasach złożyli w sumie 14 zawiadomień, a dotyczyły one czterech kas.
Kwaśniak mówił także o przypadkach, gdy przedstawiciele władz kas opóźniali lub utrudniali kontrole, przeprowadzane przez KNF lub wysyłanych przez Komisję biegłych rewidentów. Dodał, że problem ten dotyczy dużej liczby kas. Zdarzały się również groźby karalne wobec członków Komisji. W tych sprawach, zaznaczył Kwaśniak, KNF złożyła od 2013 roku w prokuraturze trzy zawiadomienia.
Najbardziej jaskrawym przypadkiem takich działań, przyznał Kwaśniak, była czynna napaść na niego samego, zlecona, według podejrzeń prokuratury, przez przedstawicieli SKOK-Wołomin.