Decyzja RPP o stopach. Kredyty zaczęły drożeć, lokaty coraz mniej opłacalne

Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych na posiedzeniu w lipcu. Dla pożyczkobiorców to tym gorsza wiadomość, że nowe kredyty dosyć nieoczekiwanie zaczęły drożeć. Cieszyć się powinni oszczędzający, ale oferta banków ich nie rozpieszcza.

Aktualizacja: 03.07.2024 15:32 Publikacja: 03.07.2024 04:30

W lipcu Rada Polityki Pieniężnej najpewniej nie zmieni stóp procentowych

W lipcu Rada Polityki Pieniężnej najpewniej nie zmieni stóp procentowych

Foto: Adobe Stock

Na zakończonym w środę dwudniowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych. Decyzja jest zgodna z wynikami ankiety wśród ekonomistów jaką przeprowadzili dziennikarze „Parkietu”. Główna stopa, referencyjna, pozostanie więc na poziomie 5,75 proc. Co więcej, prognozy analityków wskazują, że jastrzębie nastawienie RPP utrzyma się co najmniej do końca tego roku. Jakie niesie to konsekwencje dla kredytobiorców, a jakie dla oszczędzających?

RPP nie zmienia stóp. Jak to wpłynie na wysokość rat kredytów

Dla osób już posiadających kredyty nic się nie zmieni. Ponieważ wskaźniki WIBOR utrzymują się na stałym poziomie od kilku miesięcy, miesięczne raty do spłaty pozostaną takie same – na dość wysokim poziomie, co szczególnie dotyczy kredytów udzielonych w okresie rekordowo niskich stóp procentowych w czasie pandemii. Z wyliczeń Expander Advisors wynika, że w takim przypadku koszt obsługi hipoteki jest zwykle o ok. 87 proc. wyższy niż w początkowym okresie spłaty. Dla przykładu, rata kredytu na 400 000 zł na 25 lat wzrosła z 1564 zł do 2920 zł.

Stopy bez zmian, a oprocentowanie kredytów rośnie. Dlaczego?

Jeszcze bardziej niemiła niespodzianka może czekać osoby, które dopiero zamierzają zaciągnąć kredyt na mieszkanie. – Mimo że RPP nie zmienia stóp procentowych od października ub.r. i oczekuje się, że nie zmieni ich co najmniej do końca tego roku, oprocentowanie nowo udzielanych kredytów hipotecznych rośnie – zauważa Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors.

7,83 proc.

wynosiło średnie oprocentowanie nowych kredytów mieszkaniowych w maju.

To o 0,24 pkt proc. więcej niż w lutym – wynika z danych NBP.

Ze zbiorczych danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że średnie oprocentowanie kredytów wypłaconych w maju (najnowsze dostępne dane) wyniosło 7,83 proc. W lutym tego roku było to zaś 7,59 proc., a więc można mówić o wzroście o 0,24 pkt proc. Z wyliczeń Expandera wynika, że oznacza to wzrost kosztu kredytu na 400 000 zł (zaciągniętego na 30 lat) o 66 zł na miesiąc. W ciągu pięciu lat obowiązywania oprocentowania stałego daje to zwiększenie kosztu o 975 zł.

– Warto dodać, że ten wzrost oprocentowania nie jest sztuczny, wywołany przykładowo większą liczbą kredytobiorców z niskim wkładem własnym – zaznacza Sadowski. – Dane zebrane przez Expandera pokazują, że od lutego do czerwca aż osiem banków podwyższyło oprocentowanie stałe w ofercie dla klientów z wysokim wkładem własnym (powyżej 20 proc. wkładu). Rekordzista wprowadził podwyżkę aż o 0,79 pkt proc. – podaje analityk.

Czytaj więcej

Tańsze kredyty? Złe informacje dla kupujących mieszkania

Jakie oprocentowanie depozytów

Z kolei posiadacze nadwyżek finansowych powinni się cieszyć, bo im dłużej stopy procentowe pozostają na podwyższonym poziomie, tym można liczyć na większe dochody z lokat czy bezpiecznych inwestycji. Przynajmniej tak powinno być w teorii. Inna sprawa, że w praktyce nie jest aż tak różowo.

Dobrze obrazują to dane NBP o średnim oprocentowaniu depozytów terminowych. W zasadzie można powiedzieć, że odsetki od lokat wciąż powoli, ale dosyć konsekwentnie się obniżają. W maju br. wynosiły one przeciętnie 4,1 proc. wobec 4,6 proc. w październiku ub.r. (gdy następowały ostatnie cięcia stóp przez RPP).

Nieco więcej optymizmu przynoszą analizy HREIT dotyczące bieżącej sytuacji na rynku. Obecnie w ramach bankowych promocji można wciąż znaleźć depozyty na nawet 7–8 proc. w skali roku, a średnie oprocentowanie najlepszych lokat i rachunków oszczędnościowych można szacować na 5,56 proc. To tylko ciut mniej niż w maju, ale więcej niż w lutym.

Banki nie walczą o depozyty

Jednak i tu można znaleźć pewne „ale”. Głównie chodzi o dodatkowe wymagania, jakie stawiają banki przed chętnymi na najbardziej atrakcyjne propozycje. – Różnych „gwiazdek” przy szczególnie ciekawych ofertach pojawia się coraz więcej – komentuje Bartosz Turek, główny analityk HREIT.

Jak wylicza, klasycznymi rozwiązaniami są: limit kwoty, krótki okres promocji, oferta tylko dla nowych klientów lub dla „nowych” środków, częstym warunkiem jest też aktywne korzystanie z dodatkowych produktów danego banku (takich jak karta, konto, aplikacja mobilna itp.). Co najmniej kilka banków wymaga ponadto udzielania tzw. zgód marketingowych, w tym zgód na przedstawienie przez bank oferty sprzedaży innych produktów lub usług.

Skąd te wymogi? Bartosz Turek przyznaje, że banki po prostu nie muszą walczyć o depozyty klientów. Akcje kredytowa jest słaba, więc sektor nie potrzebuje jakiegoś ogromnego napływu pieniędzy, za to oszczędności na rynku, przy dwucyfrowo rosnących wynagrodzeniach i niskiej inflacji, jest wyjątkowo dużo.

Czytaj więcej

Nastroje się poprawiają, ale wciąż obawiamy się wzrostu cen w sklepach

Czy oszczędności tracą na wartości

Sytuacja oszczędzających jest o tyle ciekawa, że dopiero od niedawna, tj. od stycznia bieżącego roku, mamy w Polsce realnie dodatnie stopy procentowe, czyli nominalne stopy procentowe są wyższe od inflacji. Przez kilka wcześniejszych lat były one realnie ujemne (szczególnie mocno w latach 2020-2023), przez co nasze oszczędności realnie i mocno traciły wartość.

Pytanie, jak długo ta dobra sytuacja dla naszych budżetów może potrwać. Ekonomiści nie mają wątpliwości, że niska inflacja, jaką obserwowaliśmy w ostatnich trzech miesiącach (w okresie kwiecień–czerwiec było to 2,5 proc.), była jedynie przejściowa. I od lipca ponownie czeka nas wyraźny wzrost cen. Wynika to przede wszystkich z końca mrożenia cen energii dla niemal wszystkich odbiorców (nowy system osłon nie będzie tak powszechny jak dotychczas), a także presji płacowo-kosztowej w usługach.

To właśnie oczekiwania na powrót podwyższonej inflacji są wytłumaczeniem dla przewidywanego braku obniżek stóp procentowych co najmniej do końca tego roku. Na razie jednak trudno dokładnie prognozować, czy wzrost cen przebije poziom 5,75 proc. (i wrócimy do realnie ujemnych stóp procentowych), czy jednak tak się nie stanie.

Na zakończonym w środę dwudniowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła stóp procentowych. Decyzja jest zgodna z wynikami ankiety wśród ekonomistów jaką przeprowadzili dziennikarze „Parkietu”. Główna stopa, referencyjna, pozostanie więc na poziomie 5,75 proc. Co więcej, prognozy analityków wskazują, że jastrzębie nastawienie RPP utrzyma się co najmniej do końca tego roku. Jakie niesie to konsekwencje dla kredytobiorców, a jakie dla oszczędzających?

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Banki
Czy UniCredit chce wrócić do gry na polskim rynku? Niekoniecznie
Banki
Tajwański bank wchodzi na Litwę. „Trampolina do Europy”
Banki
Atak na największe banki Rosji. Nie działają aplikacje i strony
Banki
Były włoski właściciel Pekao wraca do Polski. Kupuje dwie spółki technologiczne
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Banki
Santander BP zarobił w II kw. więcej niż oczekiwano. Ale najmniej od co najmniej roku