Reklama

Roszady w bankach nabierają tempa

Zmiany w bankowych kadrach częste jak nigdy dotąd. Są tacy finansiści, którzy zmieniają pracę nawet dwa razy w roku. Nie dość, że przy okazji dostają wyższą pensję, to często jeszcze awansują

Publikacja: 28.08.2008 09:00

Roszady w bankach nabierają tempa

Foto: Flickr

Zarówno bankowcy, jak i łowcy głów twierdzą, że na rynku pracy bardzo zamieszał Alior Bank, który niejednokrotnie oferował menedżerom pensje o 100 proc. wyższe od dotychczasowych. Aleksandra Krakowiak, która w Alior Banku kieruje departamentem personalnym, mówi: – Faktycznie płacimy więcej niż rynek. Banki musiały więc łatać dziury, które zrobił Alior.

Ten bank 1 września będzie zatrudniał 1300 pracowników. Większość z nich pracowała wcześniej w innych instytucjach finansowych. Menedżerowie z Aliora pochodzą z 16 różnych banków. Aleksandra Krakowiak wcześniej pracowała w BPH.

– Zmiany składu wysokiego szczebla często są konsekwencją zmian w zarządach – mówi Magdalena Bucka, dyrektor na Europę firmy rekrutacyjnej Edison Morgan.

W PKO BP zmiana ścisłego kierownictwa pociągnęła roszady personalne. Z banku odeszła m.in. Jolanta Rycerz, dyrektor zarządzający pionem sprzedaży detalicznej (pracuje teraz w Allianz Banku), a także Justyna Galbarczyk, odpowiedzialna za pion kredytów hipotecznych. Nowym szefem sieci sprzedaży został Tomasz Zyśko, który ostatnio był członkiem zarządu Nordea Życie i Nordea PTE. Podlega on bezpośrednio wiceprezesowi Wojciechowi Papierakowi, który przed objęciem stanowiska w PKO BP był członkiem zarządu Nordea Banku, a wcześniej pracował m.in. w BRE. PKO BP finalizuje rozmowy z nową osobą, która zastąpi Justynę Galbarczyk i będzie odpowiadać za kredyty hipoteczne. Z informacji „Rz” wynika, że będzie to Anna Wydrzyńska, która kilka lat temu pracowała w PKO BP, potem przeszła do BPH, a ostatnio trafiła do Pekao SA.

To nie koniec zmian w drugim największym banku w Polsce. Szefem nowego departamentu strategii i analiz (powstał z połączenia dwóch działów) będzie Andrzej Banasiak, który ostatnio pracował w Fortis Banku, ale wcześniej był m.in. dyrektorem departamentu rynku nieruchomości w PKO BP.

Reklama
Reklama

Swój zespół kompletuje też były wiceprezes BPH Przemysław Gdański, który po krótkiej przygodzie z Pekao od połowy listopada zostanie wiceprezesem BRE odpowiedzialnym za pion korporacyjny. Gdański pracował w BPH przed podziałem i fuzją z Pekao z obecnym prezesem BRE Mariuszem Grendowiczem. Wraz z Przemysławem Gdańskim w BRE pojawią się inni specjaliści od rynku korporacyjnego z dawnego BPH, m.in. Dariusz Nalepa (w Pekao był dyrektorem zarządzającym pionem bankowości korporacyjnej). Od sierpnia w tym banku pracuje już Marek Łukowski. Obaj w ramach fuzji trafili do Pekao, ale jak widać, na krótko. Do zespołu dołączy jeszcze dwóch innych menedżerów i razem będą tworzyć projekt związany z zarządzaniem bazą danych w segmencie klientów korporacyjnych.

Zmiany nie ominęły również Fortis Banku. Bartosz Chytła, który był wiceprezesem Fortis Banku, na początku września zostanie powołany do zarządu Banku DnB Nord. Razem z nim barwy zmieni kilka osób. Agnieszka Porębska-Burczyn, która była dyrektorem departamentu strategii rynkowej w Fortis Banku, będzie teraz wspierać Bartosza Chytłę. Do DnB Nord przeszła także Julia Leszczyńska, która będzie odpowiadać za współpracę z pośrednikami finansowymi dotyczącą sprzedaży kredytów hipotecznych, a Robert Kaczmarczyk za sprzedaż produktów detalicznych.

– Od półtora roku bardzo dużo dzieje się w polskiej bankowości: fuzje m.in. Pekao SA i BPH, zmiany właścicielskie, tworzenie nowych spółek – to nakręca koniunkturę – mówi Piotr Goliński z firmy Czarnocka Tworzyńska Executive Recruitment. Przypomina, że banki bardzo zyskały na wzroście gospodarczym. – Wyższe wynagrodzenia przełożyły się na wzrost konsumpcji, a to w konsekwencji na agresywne zwiększanie bankowych sił sprzedażowych – tłumaczy Piotr Goliński.

Zmiana pracy łączy się zwykle z wyższą pensją, a także z awansem. – To stwarza możliwości dla ambitnych menedżerów, którzy chcą spróbować czegoś nowego – mówi Aleksandra Krakowiak.

Finansowym menedżerom przybędzie konkurencja z Zachodu. – Do Polski chcą wracać osoby, które pracowały w londyńskim Citi. Redukcje zatrudnienia, szczególnie w bankach inwestycyjnych, dotknęły także ich. Nie chodzi o kwestie narodowościowe, ale o krótszy staż pracy w porównaniu z Anglikami. Takie osoby szybciej tracą pracę – mówi Magdalena Bucka. Według Piotra Golińskiego jeszcze przez rok będzie wiele zmian personalnych w bankach. Później instytucje zaczną odczuwać spowolnienie gospodarcze i bankowcom coraz trudniej będzie zmienić pracę.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorek m.krzesniak@rp.pl e.wieclaw@rp.pl

Reklama
Reklama

Z pałaców bankowych przy stacji Canary Wharf, gdzie pracuje 120 tys. brytyjskich bankowców, w tym roku ma odejść co dziesiąty. Tak mówią optymiści. Pesymiści uważają, że na tym się nie skończy. Rośnie liczba bezrobotnych fachowców. Pod koniec kwietnia w Londynie pracy poszukiwało prawie 12 tys. specjalistów od bankowości inwestycyjnej. Jeśli pojawiają się jakieś oferty, to dla niższego, gorzej opłacanego personelu. Redukcje dotknęły bankowców z Citigroup. Z 369 tys. zatrudnionych w tej grupie pracę w tym roku straci ponad 22 tys. osób. Plan ograniczenia zatrudnienia przedstawił w czerwcu włoski bank UniCredit. Włosi planują obciąć liczbę etatów o 9 tys. Poza Włochami redukcje dotkną spółki UniCredit w Niemczech i Austrii. Dzięki temu zabiegowi zysk grupy ma się zwiększać rocznie o 6,7 proc.

Banki
Rekordowe zyski Pekao. Jaka będzie dywidenda?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Banki
Christine Lagarde odejdzie ze stanowiska przed końcem kadencji?
Banki
Polacy uciekają od drogich kredytów ze stałą stopą. Co na to banki?
Banki
Listonosz, aplikacja i prosta bankowość. Bank Pocztowy szykuje dużą zmianę
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama