fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Tysiące wind do wymiany

Rzeczpospolita
Unia Europejska nakazuje wymianę dźwigów mających więcej niż 20 lat. Nieprzekraczalny termin to 2012 rok. Koszt operacji w stolicy: kilkaset milionów złotych
W całej Warszawie według danych Urzędu Dozoru Technicznego jest prawie 20 tys. wind osobowych i osobowo-towarowych. Nikt nie wie, ile z nich ma więcej niż 20 lat.
– Nie prowadzimy takich statystyk. Ale są w mieście nawet takie, które zainstalowano przed 50 laty – przyznaje rzecznik prasowy UDT Ewa Drobińska. Windy z poprzedniej epoki wciąż wożą więc mieszkańców stolicy. Ich stan pogarsza się z roku na rok.
– Tylko w 2007 r. zaleciliśmy wycofanie ponad 400 wind – mówi Drobińska. W sumie Urząd Dozoru Technicznego wskazał do wymiany już 2307 wind w całej Warszawie. Dlaczego nadal wożą one mieszkańców? Zarządcy budynków twierdzą, że nie mają pieniędzy. Koszt wymiany jed- nej windy to ponad 120 tys. zł. A UDT niczego nakazać nie może.
– Jesteśmy tylko ogniwem w łańcuchu odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Ustawa o dozorze technicznym stanowi, że za jakość i stan tych urządzeń odpowiadają właściciele budynków – twierdzi wicedyrektor UDT Robert Chudzik.
Sprawdziliśmy, w jakim stanie są najstarsze dźwigi na warszawskich osiedlach.
Praga-Południe, sześciopiętrowy blok przy al. Waszyngtona 98. 46-letnia winda złowrogo pomrukuje, ruszając na górę. – Kiedy nią jadę, zawsze czuję, jak serce skacze mi do gardła – mówi Karolina Wachowicz.
Śródmieście, komunalna kamienica przy ul. Siennej 43. Winda ledwo jedzie do góry. Drewniana kabina trzeszczy. Na drzwiczki trzeba napierać całym ciałem, bo inaczej winda staje między piętrami. – Przyzwyczaiłam się już, że po wejściu muszę oprzeć się o drzwiczki i szybko nacisnąć guzik – mówi Joanna Kowalska, mieszkanka ostatniego piętra.
Bemowo, osiedle Górce. Windy i klatki schodowe wyglądają jak po przejściu tajfunu. – Jakie nowe dźwigi? Do zrujnowanych klatek schodowych, których nikt od lat nie remontował? – denerwuje się mieszkająca tu Agata Nowicka. – Bloki przy ul. Kazubów i Arki Bożka wyglądają jak slumsy. Rok temu była podwyżka funduszu remontowego. Na co idą pieniądze?
Mokotów, osiedle przy Racławickiej. Najpierw trzeba zasunąć metalową kratę windy, później zamknąć dwuskrzydłowe drzwiczki. Spółdzielnia Pura posiada 13 ponadczterdziestoletnich wind. Wymieni w tym roku dwie. – To bardzo kosztowana operacja – za dwie zapłacimy ok. 250 tys. zł. Reszta musi poczekać – tłumaczy prezes Arkadiusz Siniecki. Mieszkańcy sami poprosili UDT o wyłączenie zdewastowanych wind.
Tylko śródmiejski Zakład Gospodarowania Nieruchomościami w zasobach miasta ma 29 wind, które wymagają pilnej wymiany. W 2008 r. zainstalują tylko dwie.
– Dyrektywa unijna jest z maja 2004 r. Dopiero wdrażamy ją w życie – tłumaczy opieszałość ZGN rzecznik Rafał Chromiński. Ale prawda jest taka, że zakładowi brakuje pieniędzy na nowe dźwigi.
Władze stolicy bagatelizują unijną dyrektywę. – Windy znajdujące się w budynkach miejskich są dopuszczone do eksploatacji przez UDT. A konserwacje i przeglądy wind są regularne – informuje Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza.
Kto może zmusić zarządców budynków do wymiany starych wind?
– W Polsce nie został jeszcze opublikowany żaden akt prawny obligujący do modernizacji wyeksploatowanych dźwigów – rozkłada ręce Ewa Drobińska z UDT. Informuje, że prace nad społeczną propozycją projektu odpowiedniego rozporządzenia dopiero się zaczęły.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.panuszko@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA