fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Rodzinna intryga Peszków

"Pojedynek" w Och-teatrze
materiały prasowe
Jan Bończa-Szabłowski
"Pojedynek" w Teatrze Polonia to półtorej godziny inteligentnej zabawy kryminalnej, czyli Peszek kontra Peszek – pisze Jan Bończa-Szabłowski
Jan Peszek zadziwia i zachwyca. Jednym z nielicznych, który wierzy w misję aktorstwa, traktuje ten zawód wręcz jako posłannictwo. Tak zawsze o nim mówi i co więcej tak go realizuje. Kiedy słucha się jego opowieści o teatrze człowiek nie ma wątpliwości, ze to najpiękniejszy zawód na świecie.
W takiej atmosferze wyrastały też jego dzieci Maria i Błażej. I nie ma się co dziwić, że każdy chciał iść w jego ślady. Zmierzyć się na scenie z genialnym ojcem to szczególne wyzwanie. Zdarza się niezwykle rzadko. Taką okazję stworzył spektakl – nomen omen – „Pojedynek".
Sztuka Anthony'ego Shaffera to w gruncie rzeczy kryminał, pewien rodzaj thrillera, psychodramy. Zapewne znana jest kinomanom, bo dwukrotnie trafiła na ekrany: w 1972 r. sfilmował ją Joseph L. Mankiewicz, a w rolach głównych wystąpili: Laurence Olivier i Michael Caine. W 2006 r adaptację przygotował Harold Pinter, reżyserował Kenneth Branagh, a zagrali: Jude Law i ponownie Michael Caine.
Pisarz Andrew Wyke (w tej roli Jan Peszek) zaprasza do swojego domu aktora, Milo Tindla (Błażej Peszek). Przyjacielskie z pozoru spotkanie zmienia się w bezpardonową grę, którą mężczyźni toczą między sobą. Ponieważ nie w niej ma reguł, wszystko jest możliwe. Widz i policja prowadząca śledztwo wpadają w sieć pułapek, zastawionych przez parę wyrafinowanych graczy.
Spektakl przyjęty bardzo gorąco w Teatrze Polonia, ale też jest to inteligentna zabawa, do której widzowie tęsknią. Błażej Peszek okazał się reżyserem niezwykle precyzyjnym, otwierającym wyobraźnie i mającym spore poczucie humoru. Niemal pusta scena wypełniona ekranami staje się ekscentryczną kilkupiętrową willą. Interesującym pomysłem jest świetlna winda, w której panowie prowadzą błyskotliwe dialogi.
W grze obu Peszków jest niezwykła harmonia. Błażej jako Milo Tindla doskonale oddaje rozterki dzisiejszych młodych ludzi, którzy w życiu uznają metodę drogi na skróty. Działają bez zahamowań, by odnieść sukces i osiągnąć cel są w stanie nawet przyjąć na siebie upokorzenie. Andrew Wyke Jana Peszka to z kolei wyrafinowany gracz, człowiek, który doskonale manipuluje ludźmi, bo jest świetnym psychologiem.
Przedstawienie wciąga bez reszty, a w tym pojedynku nie ma zwycięzców.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA