Kraj

Mają mundur, chcą więcej broni

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Sokistów i inspektorów skarbówki ciągnie do broni i materiałów wybuchowych. Chcą z nich korzystać jak policja
Niemal wszystkim służbom marzą się uprawnienia, które je upodobnią do bohaterów amerykańskich filmów o szeryfach lub służbach specjalnych. Sokiści, inspektorzy transportu drogowego, a także kontrolerzy skarbówki chcieliby paradować z bronią u boku i niczym policja strzelać do przestępców. Oczekiwania dotyczące możliwości stosowania broni palnej ma większość z działających w kraju służb – wynika z uwag, jakie zgłosiły do projektu MSW o stosowaniu środków przymusu bezpośredniego. „Rz" dotarła do tych uwag.
– Stosowanie broni palnej wymaga odpowiedniego przeszkolenia. Rozszerzenie uprawnień do stosowania broni palnej byłoby nieuzasadnione i niebezpieczne dla obywateli. Tym bardziej że w kraju są już 23 służby uprawnione do stosowania środków przymusu – przestrzega Wojciech Klicki z Fundacji Panoptykon. – Zadania i specyfikę danej służby – te dwie kluczowe kwestie – bierzemy pod uwagę przy określaniu środków przymusu. Każda ze służb musi uzasadnić, że dany środek przymusu jest jej niezbędny do wykonywania swoich zadań – studzi zapały służb Małgorzata Woźniak, rzecznik MSW. Resort spraw wewnętrznych chce określić w ustawie katalog tzw. środków przymusu dla poszczególnych służb. Propozycje zapisał w założeniach do projektu ustawy o zasadach użycia środków przymusu bezpośredniego i broni palnej.
Chodzi o to, co wolno funkcjonariuszom służb, gdy osoba zatrzymywana stawia opór. Resort chce, by broni mogły używać tylko specjalistyczne formacje, głownie policja, ABW, CBA, ale wycofał się z pomysłu, by można było strzelać bez ostrzeżenia. Chce za to wprowadzić na szerszą skalę paralizatory. Ale służby mają znacznie większy apetyt. Broń palną chcą mieć nawet formacje, po których najmniej można byłoby tego oczekiwać. I tak sokiści oraz inspektorzy kontroli skarbowej chcieliby móc używać broni m.in. do ujęcia „określonych kategorii osób, które schroniły się w miejscu trudno dostępnym, a z okoliczności wynika, że mogą użyć broni palnej lub innego niebezpiecznego narzędzia. Co to oznacza? Nie bardzo wiadomo, choć jedno jest pewne. – Jeżeli ktoś jest w miejscu trudno dostępnym, to jest unieruchomiony i trudno mu uciec. Sokista ma wtedy wezwać policję – twierdzi MSW i zgadza się na użycie broni przez SOK tylko w razie zamachu na konwój. – Specyfika funkcjonowania SOK nie uzasadnia przyznania takich uprawnień – mówi Woźniak. Zaskakują oczekiwania Ministerstwa Finansów, które chce, by inspektorzy kontroli skarbowej mogli stosować środki pirotechniczne do pokonywania m.in. „zamknięć budowlanych". Po co inspektom skarbówki, którzy nie potrafili wykryć afery Amber Gold, prawo do wyważania trotylem drzwi? Wczoraj resort nie odpowiedział na pytanie „Rz". Ale MSW nie ma wątpliwości: – To środki są charakterystyczne dla działań policyjnych. Z broni chcieliby też móc szerzej korzystać inspektorzy transportu drogowego w razie zamachu na mienie czy na inną osobę. Ale i na to MSW kategorycznie się nie zgadza. Chce zabrać też tej formacji możliwość stosowania kolczatek do unieruchamiania pojazdów. – Od początku naszej działalności możemy korzystać z kolczatek i używać broni tylko w obronie własnej – zaznacza Alvin Gajadhur, rzecznik GITD. Z informacji „Rz"?wynika, że MSW jest skłonne rozważyć kwestię kolczatek, co do broni zdania nie zmieni. Służba wywiadu wojskowego chciała stosować siatki obezwładniające i pociski gumowe (nie ma zgody MSW). Straż miejska, leśna i straż parku prosiła o konie „jako środek przymusu", ale będzie mogła je wykorzystywać tylko do transportu. Skąd taki pęd służb do broni? – Chodziło o to, żeby wszystkie służby posiadały podobne uprawnienia – mówi „Rz" Paweł Boczek, rzecznik SOK. Podobnie uważa inspekcja transportu drogowego, bo tak jak policja łapie pijanych kierowców. – Można odnieść wrażenie, że  chcą mieć broń, bo ma ją policja – mówi urzędnik MSW. Tymczasem policja, choć jest na pierwszej linii walki z przestępczością, uwag do projektu nie zgłosiła. Nie chce nawet rezygnacji ze strzału ostrzegawczego (czego chciałoby CBA). – W projekcie MSW brakuje analizy tego, czy ustawowe kompetencje danej służby wymagają konkretnych środków przymusu – zaznacza Wojciech Klicki.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL