fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Studenci bez ćwiczeń

Słuchacze Uniwersytetu Warszawskiego mogą mieć trudności z terminowym rozpoczęciem nauki w nowym roku akademickim
Fotorzepa, Robert Gardzin?ski Robert Gardzin?ski
System komputerowy ogranicza możliwości edukacji na uniwersytetach
Na polskich uczelniach zapanował chaos. Studenci nie mogą zapisać się na zajęcia. Godzinami próbują zalogować się do uczelnianego systemu USOS, który powinien umożliwić wybranie odpowiedniej grupy. W momencie rejestracji system jednak zawiesza się i operację trzeba rozpoczynać od nowa. Na Facebooku studenci założyli fanpage ,,Nie śpię, bo odświeżam USOSa’’. Ma ona już ponad 8 tysięcy fanów, a ich liczba ciągle rośnie.
Sprawa nie jest jednak zabawna, bo za kilka dni zaczyna się rok akademicki, a bez zapisania się do grup studenci nie będą mogli zacząć zajęć. - Poprawki oprogramowania nie są potrzebne, bo oprogramowania lepiej nie da się napisać - tłumaczy dr Janina Mincer-Daszkiewicz, kierownik Komisji ds. USOS z Uniwersytetu Warszawskiego. Jej zdaniem problem tkwi w liczbie logowań. - Jeśli w ciągu pierwszych pięciu minut trwania rejestracji na serwery uczelniane rzuca się 5 czy 10 tysięcy studentów, to i najlepszy komputer nie pomoże - dodaje.
Eksperci wskazują jednak, że rozwiązania się możliwe. - Możliwe jest stworzenie systemu, który podołałby rejestracji kilkunastu tysięcy osób naraz, jednak byłoby to bardzo kosztowne - mówi Zbigniew Szcześniewski, ekspert do spraw informatyki. - Istnieje możliwość rozwiązania problemu przez drobne zmiany w systemie, które pozwalałyby na wcześniejsze zarezerwowanie miejsca w danej grupie, niezmuszające ich do rejestracji na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy. Podobnego zdania jest właściciel jednej z firm tworzących systemy internetowe analogiczne do USOS, obsługującej aktualnie ponad 20 polskich uczelni. - Każdy system można udoskonalić, ale USOS nie ma wsparcia technicznego, jest programem konstruowanym przez pracowników uczelni - tłumaczy. Dodaje, że problem dałoby się rozwiązać, zatrudniając ludzi, którzy zajmowaliby się tylko tym systemem. - Kiedy twórcą programu jest uczelnia, pracownicy zawsze będą twierdzić, że problemy z zapisami występują z winy studenta. Nasi klienci nigdy nie zgłaszali problemów z oprogramowaniem - mówi informatyk. Ale dla uczelni kwestia kosztów jest kluczowa. Projekt ten funkcjonuje na ponad 30 placówkach, m.in. na uniwersytetach Warszawskim, Jagiellońskim i Wrocławskim. Do projektu może przystąpić każda uczelnia po podpisaniu umowy. Opłata wstępna wynosi ponad 20 tys. zł, poza tym co roku członkowie muszą wpłacać od 8 do 16 tys. zł. - USOS jest w pewnym sensie własnością uczelni, które z niego korzystają - mówi Izabela Wołczaska, pracownik biura prasowego Uniwersytetu Warszawskiego. Podkreśla, że uczelnie płacą składki, które trafiają do wspólnego worka, z którego brane są fundusze na rozwijanie oprogramowania i inne wydatki (np. organizowanie konferencji czy szkoleń). - USOS jest przedsięwzięciem non profit, opierającym się na zasadzie wzajemności: każda uczelnia wnosi coś od siebie, a wykonawcy systemu są równocześnie jego użytkownikami-  dodaje Włoczewska. Na razie jednak system nie działa, a studenci są skazani na czekanie przy monitorach. Projekt, który miał ułatwić funkcjonowanie uczelni, w rzeczywistości utrudnia naukę.    
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA