fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

„Gazeta Wyborcza” niewybrednie atakuje „Rzeczpospolitą” za gen. Ścibor-Rylskiego

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Komentator „Gazety Wyborczej” informuje o wczorajszej publikacji „Rzeczpospolitej”. Nie, nie informuje. Raczej nie bacząc na prawdę za wszelką cenę próbuje udowodnić tezę, którą zawarł w tytule „Nie buczał? Zapłaci”
Adam Leszczyński pisze tak:
Wczorajsza ''Rzeczpospolita'' zlustrowała 95-letniego Prezesa Związku Powstańców Warszawskich generała Zbigniewa Ścibora-Rylskiego. Generał naraził się prawicy, kiedy potępił buczenie, którym dziarska patriotyczna młodzież przywitała niesłusznych polityków PO podczas OSTATNICH obchodów ROCZNICY Powstania Warszawskiego.
Intrygującym zbiegiem okoliczności wkrótce w internecie zaczęły krążyć plotki o rzekomej współpracy Ścibora-Rylskiego z SB, a „Rzeczpospolita” poświęciła całą stronę na jego lustrowanie.
Jedyne co się zgadza, to objętość tekstu Izabeli Kraj. Nie bez kozery, bo zawierał wiele głosów pokazujących różne aspekty sprawy, która i tak żyła w internecie. (Przed ferowaniem pochopnych wyroków specjalnie dla „W Sieci Opinii” przestrzegał też Wojciech Wybranowski). Dziennikarz „Wyborczej” jest zbyt inteligentny, by nie wiedzieć, że tak sprawozdając publikację „Rzeczpospolitej” po prostu nią manipuluje. Jeśli nie ze złej woli, to dlaczego?
Leszczyński bez mrugnięcia okiem dalej próbuje połączyć ogień z wodą:
Generał do kontaktów z SB się przyznaje, chociaż zaprzecza, że donosił, a twierdzi, że wielu ludziom pomógł. Takie kontakty były wymuszoną daniną wobec władzy składaną wówczas przez wielu ludzi, zwłaszcza z życiorysami w AK, którzy chcieli żyć w miarę normalnie. Często od współpracy się wykręcali i zwodzili esbeków. Robienie z generała na podstawie paru wątpliwej jakości ''kwitów'' agenta jest żałosną powtórką lustracji z czasów PiS, kiedy w ten sam sposób beztrosko oskarżano ludzi o najgorsze rzeczy.
„Rzeczpospolita” informuje na wstępie, że „IPN zbada teczki generała”. To absurd: IPN oczywiście ich nie zbada, bo generał lustracji nie podlega, a jego biografia może być najwyżej przedmiotem pracy naukowej.
Stwierdzenie, że praca naukowa z zakresu historii nie jest badaniem historii oczywiście absurdem dla redaktora „Gazety Wyborczej” nie jest.
Adam Leszczyński pointuje:
Prawda jednak lustratorów nie interesuje. Im chodzi tylko o to, żeby starszego pana upokorzyć i opluć. Nie podobało mu się buczenie? Musi być esbek. Albo chociaż agent.
Musimy przyznać – Leszczyński pointuje celnie. Pointuje jednak siebie, a nie wyważoną publikację „Rzeczpospolitej”. Wystarczy porównać tekst "Rzeczpospolitej" z recenzją, by wiedzieć kogo „prawda nie interesuje” i komu „chodzi tylko o to by upokorzyć i opluć”.
Źródło: W Sieci Opinii
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA