fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Itaka: przezorny zawsze u(za)bezpieczony

Wycieczki Itaki sprzedaje ponad 1200 agentów. Na zdjęciu - jedno ze szkoleń dla nich, prowadzonych przez touroperatora
Fotorzepa, Filip Frydrykiewicz F.F. Filip Frydrykiewicz
Trzy siódemki, weksel, wpis do hipoteki – kto zgodzi się na te warunki, może sprzedawać nasze wycieczki – mówi Itaka. Rozsyła aneksy do umów, które mają ją zabezpieczyć przed nieuczciwymi agentami
„Trzy siódemki" to popularne określenie (od artykułu 777 w Kodeksie postępowania cywilnego) na zgodę kontrahenta, z którym podpisujemy umowę, na poddanie się, w razie niewywiązania się przez niego z zobowiązań finansowych, egzekucji komorniczej bez długiej i żmudnej drogi sądowej. Podpisanie weksla oznacza z kolei, że nasz wierzyciel może go wypełnić i przedstawić nam do wykupienia, czyli spłacenia długu. Kiedy jednak dłużnik nie ma gotówki, te dwa środki zabezpieczające wierzyciela mogą się okazać nieskuteczne. Wtedy może pomóc wpis do hipoteki – potencjalny wierzyciel ma prawo zająć część majątku trwałego wierzyciela, najczęściej jest to nieruchomość (mieszkanie, dom, lokal, w którym prowadzi działalność gospodarczą, ziemia, samochód). Po jej sprzedaniu odbiera sobie swój dług.
Jest też jeszcze inne rozwiązanie - zamiast wpisu do hipoteki, Itaka proponuje zabezpieczenie w postaci gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej. Jak tłumaczy, tymi środkami chroni się przed nieuczciwością agentów. Niektórzy z nich kręcą na to nosem.
- To akcja, którą prowadzimy od trzech lat – wyjaśnia wiceprezes Itaki Piotr Henicz. – W pierwszej kolejności aneksy do umów podpisaliśmy z naszymi franczyzobiorcami, później z tak zwanymi agentami prestiżowymi, szczególnie dla nas cennymi. Teraz stopniowo rozsyłamy je pozostałym agentom. Większość przyjmuje to ze spokojem, bo byli uprzedzeni, że takie zasady współpracy wprowadzimy. Uczciwi sprzedawcy nie mają się czego obawiać.
Henicz przyznaje, że w historii Itaki zdarzało się, że agent zamykał z dnia na dzień biuro i nie rozliczał się z nią z pobranych od klientów zaliczek. Znikał zupełnie lub bankrutował i nie było z czego odzyskać pieniędzy. – Z jednym musieliśmy się nawet trzy lata procesować. Ale na szczęście był właścicielem kamienicy, odebraliśmy więc nasze pieniądze w całości – kilkaset tysięcy złotych. Ten człowiek prowadzi zresztą nadal działalność agencyjną i touroperatorską.
W ostatnich tygodniach na linii agenci - touroperatorzy napięcie wzrosło. Niektóre biura podróży z tych, które upadły, skarżyły się, że straciły płynność finansową, bo agenci przetrzymywali ich pieniądze za sprzedane wycieczki. W wypadku organizatorów turystycznych o niewielkich możliwościach finansowych taka sytuacja może zadziałać, jak pętla na szyi skazańca, który traci grunt pod nogami.
- Itaki to nie dotyczy, ale musimy się jakoś zabezpieczyć – mówi Henicz. - Załóżmy, że w sezonie sprzedajemy średnio dwa tysiące wycieczek dziennie za 5 milionów złotych. Z tego dużą część przez przez agentów. Nie możemy sobie pozwolić, by te pieniądze nie lądowały szybko na naszym koncie.
Według umów z Itaką pieniądze pobrane w jej imieniu przez agentów powinny znaleźć się w 48 godzi na koncie touroperatora. – Wiadomo, może się zdarzyć, że ktoś poprosi o małą zwłokę. Jeśli jesteśmy o tym uprzedzeni, możemy się na to zgodzić. Albo agent przyjął pieniądze w piątek, a po drodze są dwa dni niepracujące i wpłaci je w poniedziałek. Ale nie może być tak, że ktoś notorycznie opóźnia przepływ pieniędzy – mówi Henicz.
Co się dzieje, jeśli pieniądze nie wpływają do Itaki? Do działania przystępuje dział windykacji. Nacisk jest stopniowany - od telefonu z zapytaniem, co się dzieje, przez upomnienie, upomnienie z zablokowaniem agentowi dostępu do systemu, po wypowiedzenie umowy i rozpoczęcie procedury odzyskiwania pieniędzy na podstawie „trzech siódemek".
- Współpracujemy z 1200 agentami – wyjaśnia Henicz. – Jeśli przy okazji podpisywania aneksów kilkunastu odpadnie nie będziemy po nich płakać. Będą to zapewne ci, z którymi i tak mamy problemy. Nasz dział windykacji musi się często upominać u nich o pieniądze.
- Itaka narzuca twarde warunki, bo jest największym touroperatorem, na sprzedawaniu którego agentom zależy – przyznaje prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Organizatorów Turystyki Artur Grocholski. – Niezbyt nam się to podoba, ale trzeba przyznać, że Itaka wywiązuje się z umów z agentami i szybko rozlicza się z nimi, jeśli chodzi o ich prowizje.
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA