fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Pediatria w agonii

Centrum Zdrowia Dziecka ostrzega, że może ograniczyć przyjęcia pacjentów
EAST NEWS
Dramatyczna sytuacja Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Będą wstrzymane operacje
Zadłużenie Centrum, tzw. referencyjnego ośrodka zajmującego się leczeniem najciężej chorych maluchów z całej Polski, przekroczyło 200 mln zł. Jednocześnie kończą się pieniądze z tegorocznego kontraktu z NFZ. Połowa z 200 mln została już wydana.
-  Gdyby nasz kontrakt był wyższy o 50 mln zł, to moglibyśmy spokojnie leczyć pacjentów do końca roku i uregulować bieżące płatności - mówi Jacek Graliński, dyrektor do spraw klinicznych CZD.

Wstrzymają  dostawę leków?

Pracownicy placówki obawiają się, że jesienią pieniądze się skończą. Wówczas ograniczone zostaną przyjęcia pacjentów, nie będą wykonywane planowane zabiegi. Co więcej, dostawcy leków, którzy teraz z opóźnieniem otrzymują za nie pieniądze, zapowiadają wstrzymanie dostaw.
- Jesteśmy jednym z najgorszych płatników i cierpliwość dostawców już się wyczerpuje. Zabraknie nam też pieniędzy na naprawę sprzętu, np. respiratorów - dodaje dyr. Graliński. Czarny scenariusz dotknie też pracowników. Jacek Graliński nie ukrywa, że w obecnej sytuacji część personelu CZD może stracić pracę.
Skąd takie problemy Centrum Zdrowia Dziecka? - Wszystko przez wycenę świadczeń, która jest zdecydowanie za niska. Chociaż jesteśmy referencyjnym ośrodkiem przyjmującym najciężej chore dzieci, to za wysoko specjalistyczne leczenie pacjentów otrzymujemy te same pieniądze co za leczenie w szpitalu powiatowym. A przecież placówki takie jak nasza są o wiele droższe w utrzymaniu - odpowiada dyr. Jacek Graliński.
Tymczasem Narodowy Fundusz Zdrowia do sytuacji CZD podchodzi bardzo spokojnie.
- Możemy dyskutować o wycenie świadczeń. Jednak do tego potrzebujemy od Centrum Zdrowia Dziecka dokładnego wyliczenia kosztów, co z kolei mogłoby stanowić podstawę do rozmowy o zmianie wyceny - mówi Andrzej Troszyński rzecznik NFZ.

Czarne chmury  nad pediatrią

Warszawski Instytut Matki i Dziecka, do którego również trafiają pacjenci ze skomplikowanymi schorzeniami, ten rok może zakończyć na minusie.
Chociaż dyrektor dr Tomasz Maciejewski przyznaje, że Instytut nie ma zadłużenia, to nie ukrywa, że to może się zmienić.
- Nie mogę powiedzieć, że ten rok także zakończymy na plusie. Niska wycena świadczeń przez NFZ jest naszym podstawowym problemem. Gdyby każde świadczenie było wycenione o 20 proc. więcej, moglibyśmy spać spokojniej - mówi dyr. Maciejewski.
Szef Instytutu w rozmowie z „Rz" przyznaje również, że gdy pieniądze z kontraktu się skończą, mogą zostać ograniczone przyjęcia pacjentów. - Wydłużą się kolejki w poradniach, będziemy wykonywać tylko zabiegi ratujące zdrowie i życie pacjentów - zapowiada dyr. Maciejewski.
Zła sytuacja jest także w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Zadłużenie tej placówki przekroczyło 200mln zł.
- Leczymy dzieci, które mają kilka wad jednocześnie. Wiadomo, że to kosztuje. Im więcej pacjentów i bardziej chorych, tym powinny być większe wyceny procedur, a tak nie jest - mówi prof. Przemysław Oszukowski, dyrektor Instytutu.
Zdaniem dr. Jerzego Gryglewicza z Uczelni Łazarskiego placówki medyczne zawsze będą mówić, że wyceny są za niskie. A żeby otrzymać więcej pieniędzy, powinny wskazywać procedury, które nie będą wykonywane przez inne ośrodki. Wówczas będą konkurencyjne, bo wywalczą na nie wyższy kontrakt. - Ale sam wyższy kontrakt nie wystarczy, by pozbyć się długów - dodaje.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA