fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

G7 boi się recesji

Są sposoby na uporanie się z zamieszaniem na rynkach i groźbą poważnego spowolnienia gospodarczego – uważają ministrowie finansów i szefowie banków centralnych najbogatszych krajów świata skupionych w G7.
W komunikacie końcowym, którego tekst został ujawniony, zanim jeszcze zaczęły się obrady w Tokio (przewidziane na piątek i sobotę), ministrowie i prezesi banków centralnych zadeklarowali gotowość do natychmiastowych działań, gdyby pojawiły się jakieś poważne zakłócenia. Tyle że nadal tak naprawdę nie wiadomo, jakie środki mogą być potrzebne, by odsunąć widmo spowolnienia. Nikt nie ma złudzeń, że już poznaliśmy wszystkie nieprzyjemne niespodzianki wynikające z kryzysu na rynku nieruchomości w USA.
Przed rozpoczęciem obrad w Tokio, analitycy ubolewali z powodu wielkich – ich zdaniem – różnic poglądów uczestników szczytu. Wskazywano na dystans Japonii i Europy wobec działań Amerykanów, którzy starali się za wszelką cenę pobudzić gospodarkę. Tymczasem już teraz widać, że przedstawiciele Japonii, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Włoch, Kanady i USA nigdy nie byli tak jednomyślni.
Najważniejszym komunikatem, jaki dotarł wczoraj z Tokio, była wypowiedź prezesa Europejskiego Banku Centralnego Jeana-Claude’a Tricheta.
Zasugerował on, że nie będzie upierał się przy hamowaniu inflacji i zacznie podążać za rynkowym trendem, tnąc stopy procentowe. Oczywiście gdyby było to konieczne z powodu kolejnego zamieszania na rynku finansowym.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA