fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Wyobraźnia po prawej stronie

Polska fantastyka należy do prawicy. Bo widać tęsknotę za dawną, silną i dumną Rzecząpospolitą
Mityczne światy pełne dawnych herosów, bogów i stworów mroku, pogonie, porwania i pojedynki na Dzikich Polach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, alternatywne rzeczywistości, kosmiczne utopie, nieodkryte planety pełne maszyn sterujących ludzką podświadomością – to światy, w których tworzeniu prym wiodą autorzy – zdecydowani antykomuniści, wolnorynkowcy, konserwatyści.
Wśród nich ci najbardziej cenieni przez czytelników, m.in.: Rafał Ziemkiewicz, Tomasz Kołodziejczak, Jarosław Grzędowicz, Andrzej Pilipiuk, Marcin Wolski, Konrad Lewandowski, Marek Oramus, Maciej Parowski czy popularyzator Rzeczypospolitej Sarmackiej – Jacek Komuda.

Samodzielnie myślący

– Wielu moich przyjaciół pisarzy to rzeczywiście zwolennicy wolnego rynku i zdecydowani antykomuniści. Należymy do pokolenia dzisiejszych 40-latków, zdołaliśmy więc poznać syf i absurdy dogorywającej PRL
– mówi „Rz" Tomasz Kołodziejczak, pisarz science fiction i fantasy, autor m.in. „Kolorów sztandarów", „Czarnego horyzontu" czy „Głowobójców". Dodaje:
– Na dodatek naczytaliśmy się Lema, Zajdla, Orwella, Dicka, Bradburego. Budowniczym socjalistycznych utopii mówimy nie!
To prawicowe (w szerokim rozumieniu) poglądy i idee zdominowały polską fantastykę. Ważna jest wolność, własność, sprawiedliwość, ale też Bóg, honor, ojczyzna.
Czytelnicy fantastyki to głównie ludzie samodzielnie myślący. Program prawicy jest wolnościowy i zdroworozsądkowy – jedno napędza drugie – przekonuje w rozmowie z „Rz" Andrzej Pilipiuk, pisarz fantastyki, znany przede wszystkim z cyklu o Jakubie Wędrowyczu.

Na pohybel wampirom i komunistom

Jaki jest sposób na najlepszą glebę rolną? „Najlepsza jest metoda warstwowa. Na czym polega? To proste. Warstwa ziemi – warstwa komunistów – warstwa ziemi i warstwa komunistów" – tłumaczy Jakub Wędrowycz w „Czarowniku Iwanowie" Andrzeja Pilipiuka.
Wędrowycz, wiejski egzorcysta uzależniony od bimbru domowej roboty, a jednocześnie człowiek, który sprytem bije na głowę przedstawicieli władzy, to dziś jeden z najpopularniejszych bohaterów polskiej fantastyki. Doczekał się nie tylko całego cyklu książek, ale i komiksu, gry karcianej i własnego profilu facebookowego.
Niechęci do komunistów nie ukrywa. Podobnie jak jego „ojciec" Andrzej Pilipiuk.
– A za co miałbym ich lubić? Za dobrze pamiętam, co było przed 1989 rokiem. Minęło ponad 20 lat, a nie odrobiliśmy 45 lat zastoju. Nadal poziom życia drastycznie odbiega od tego w byłych krajach EWG – mówi Pilipiuk.
I kontynuuje: – Dziś system nieco złagodniał – mamy paszporty w szufladach, ale nadal bękarty po Marksie okradają nas na każdym kroku. Program socjalizmu to łupienie jednostek uczciwych, zdolnych i pracowitych oraz dotowanie leni, lumpów i wszelkiej patologii.
W utworach Jarosława Grzędowicza („Księga jesiennych demonów", „Pan Lodowego Ogrodu", „Popiół i kurz"), Rafała Ziemkiewicza czy Tomasza Kołodziejczaka bohaterowie często stawiani są w sytuacji, w której muszą radzić sobie sami bez wsparcia jakichkolwiek instytucji, a często wbrew nim. Inaczej niż chcą socjaliści – liczy się w nich człowiek, jego zaradność kreatywność.

Od PRL do UE przez Dzikie Pola

Fantastyka to domena prawicowych autorów i raj prawicowych czytelników?
– Chyba nie można uogólniać. Kiedyś na pewno tak było i tak jest wśród autorów, którzy wyrośli z lat 80. i pamiętają PRL – mówi „Rz" Grzędowicz.
– Dziś pojawiają się już różne poglądy.
Ale i wśród autorów, którzy w czasach Polski ludowej byli bardzo młodzi lub w ogóle go nie pamiętają, dominują jednak historie bliskie czytelnikom o poglądach prawicowych.
Głośna „Królikarnia" Macieja Guzka to pochwała prężnego kapitalizmu i dumy narodowej. Tej ostatniej, podobnie jak i patriotyzmu pełno jest w rozchwytywanych przez czytelników książkach Jacka Komudy (ur. 1972), autora m.in. „Zborowskiego" w cyklu „Samozwaniec". Młodzi ludzie na konwentach fantasy zagrywają się wręcz jego grą „Dzikie Pola" osadzoną w czasach sarmackich.
– Bo to jest jak przeniesienie żywcem do dawnej, tej prawdziwej Polski. Tej, w której była wolność, ale też Bóg, honor i ojczyzna były nie tylko pustymi słowami – mówi „Rz" Krzysztof, właściciel knajpy w Poznaniu, w której co zimę organizuje nieoficjalne turnieje „Dzikich Pól".
Sam Komuda w rozmowie z „Rz" przyznaje, że jego czytelnicy to ludzie rozmiłowani w polskiej historii i tęskniący za silną Rzecząpospolitą.
– Krytycy są często bezradni wobec moich książek, bo nie wiedzą, czy mój opis rzeczywistości Polski szlacheckiej jest próbą jej uwznioślenia czy zjadliwą krytyką – mówi Komuda. – Ułatwię im życie i powiem, że Rzeczpospolitą kocham razem z jej wadami i zaściankami, z lokalnym patriotyzmem i gwarami, z obskurantyzmem i husarią, pijaństwem i systemem feudalnym. Oczywiście moje spojrzenie na szlachtę polską bywa krytyczne i uszczypliwe, jednak chyba dzisiejsi czytelnicy wyrośli już z Konopnickiej.
Dlaczego rząd dusz w fantastyce pełnią autorzy i czytelnicy o poglądach prawicowych i antysocjalistycznych?
– Fantastyka to gatunek bliski prawicy, bo jego autorzy lubią się przyglądać konstrukcji świata i jest bardzo podejrzliwa wobec tych, którzy szykują nam „lepsze jutro" – uważa Piotr Gociek, publicysta „Rzeczpospolitej", którego powieść „Demokrator" ukaże się we wrześniu w księgarniach.

Nie mówią, że państwo wie lepiej

Miłośnicy polskiej fantastyki mają swoje organizowane jeszcze od lat 80. konwenty, największe z nich to Polcon czy poznański Pyrkon. To miejsca, gdzie nie tylko można spotkać ulubionych autorów fantastów, ale też pobawić się w klimatach znanych z ich powieści. Na przykład z czasów dawnej Rzeczypospolitej.
I choć sami autorzy zastrzegają, że nie można uogólniać, to jednak sami uczestnicy takich spotkań przyznają, że wśród nich fanów fantasy dominują sympatycy prawicy.
– To proste. Ziemkiewicz, Kołodziejczak nie dają prostych rozwiązań, nie mówią, że państwo wie lepiej. W ich książkach bohater musi wierzyć sam w siebie, we własne siły. To nie ma nic wspólnego z socjalizmem – mówi Janusz K. (24 lata), miłośnik fantastyki i członek Unii Polityki Realnej.
A 26-letni Robert, który na Pyrkon jeździ od trzech lat, dodaje: – Łatwe, piękne i oczywiste jest tylko w TVN 24. Polska fantastyka daje nam do myślenia. A prawica nie wierzy w to, co podane na tacy.

Honor znaczy honor

– Tworzenie dobrej science fiction czy fantasy wymusza na autorach zdolność do krytycznej analizy rzeczywistości. Piszemy o światach, które co prawda nie istnieją, ale które staramy się konstruować od podstaw i logicznie wraz z prawami, historią, obyczajowością mechaniką społeczną – przyznaje Tomasz Kołodziejczak. – Żeby to dobrze zrobić, musimy dużo czytać o historii i polityce. Rozgryzać maszynę dziejów, ale i wpływ na nie pojedynczego człowieka, bitwy, wynalazku. To czyni nas zdecydowanie bardziej podejrzliwymi wobec rzeczywistości, jaką serwują nam rządy, oligarchie i mass media.
Inny z naszych rozmówców 28-letni Jarosław z Poznania na konwenty nie jeździ, za to zaczytuje się w polskiej fantasy i przepada za grami typu RPG (w których gracze tworzą fabuły). – W fantasy jest tak, jak być powinno. Honor znaczy honor, kobieta jest damą, nawet jeśli cokolwiek zadziorną, a czarny charakter to najczęściej jakiś lumpenproletariat. Czyli konserwatywne podejście góruje.
W 2008 roku w jednym ze swoich felietonów Jacek Dukaj, polski pisarz science fiction, autor m.in. takich książek, jak: „Wroniec", „Lód" czy „Król Bólu", pisał, że w fantastyce pojawiają się kolejni młodzi autorzy z wyobraźnią po prawej stronie. I puentował, że dziś „Lewa strona wyobraźni wyschła Polakom do reszty. Ów brak wyobraźni, choć tak widoczny, pod szkłem powiększającym fantastyki stanowi cechę całego prądu myślowego".
masz pytanie, wyślij e-mail do autora, w.wybranowski@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA