fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Bezmiar niesprawiedliwości

W Sieci Opinii
Najtrudniej mi zrozumieć tych, którzy jeszcze wczoraj apelowali, żeby „stanąć przy królu”, a dzisiaj mają wyraźną radochę z tego, że nadużywający władzy sędzia zamierza „króla” przeczołgać
 
To komentarz sprzed ponad trzech lat do decyzji sądu o zatrzymaniu na 48 godzin i doprowadzeniu przez policję Katarzyny Hejke i Tomasza Sakiewicza, dziennikarzy „Gazety Polskiej”, na proces karny o pomówienie, jaki im wytoczył TVN. Sędzią wydającym tę kontrowersyjną decyzję był Maciej Jabłoński, ten sam, który właśnie wysyła autora krytycznych słów pod swoim adresem na badania psychiatryczne.
 
Nie rozumiem, jak to możliwe, że sędzia wydający decyzje kontrowersyjne nawet dla tych, którym powinny być na rękę – a przypominam, po tej decyzji sądu TVN zdecydował się wycofać pozew karny przeciwko Hejke i Sakiewiczowi – dostaje do sądzenia kolejne sprawy o takiej wadze, może funkcjonujący w tym sądzie system przydzielania spraw jest całkowicie ślepy i nie ma w tym niczyjej decyzji – los lub kolejność zdecydowały, że akurat sędzia Jabłoński dostał kolejną okazję popisania się w trudnym, kontrowersyjnym i bardzo medialnym procesie.
Ale są chyba – a na pewno powinny być – jakieś procedury korygowania ślepego losu, jeśli w jego wyniku sprawa trafia nie tylko do kogoś kto już pokazał, że sobie nie bardzo radzi, ale przede wszystkim do kogoś, kto ma tu tak wyraźny konflikt interesów. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, danie sędziemu niedawno tak brutalnie ocenionemu przez Kaczyńskiego tak poręcznej pałki na oponenta, i to w trakcie kampanii wyborczej, jest proszeniem się o kolejne kłopoty. Bo jako się rzekło, jesteśmy tylko ludźmi. I nawet gdyby decyzja Jabłońskiego w sprawie przymusowej psychuszki dla Kaczyńskiego była jak najbardziej uzasadniona (osobiście uważam, że nie jest ani trochę) to i tak każdy miałby prawo powątpiewać, że to merytoryczne względy za nią stoją, a nie złośliwa chęć odegrania się za tamte słowa.
Być może fakt przypisania sprawy Kaczyńskiego tak dziwnemu sędziemu jak Jabłoński ma jakieś racjonalne wytłumaczenie, może nawet po ludzku można zrozumieć, że człowiek, mając w ręku ogromną władzę, może ulec pokusie nadużycia jej. Od biedy można sobie jakoś tłumaczyć komentarze niektórych dziennikarzy, nawet nie kryjących radości z upokorzenia Kaczyńskiego. Najtrudniej mi zrozumieć jednak tych, którzy jeszcze wczoraj apelowali, żeby „stanąć przy królu”, a dzisiaj mają wyraźną radochę z tego, że jakiś ewidentnie nadużywający władzy sędzia zamierza „króla” przeczołgać.
 
Marek Migalski: „Nie żal mi szefa PiS, bo ginie od własnej broni. Tak nieopatrznie machał cepem, że się w końcu sam nim walnął w głowę. (…) Nieczysto faulując sam podciął sobie nogi. Dlatego mi go nie żal - ma za swoje. (…) Decyzja sędziego z Warszawy pokazuje, co w dzisiejszej Polsce wymiar sprawiedliwości może zrobić z człowiekiem. Jeśli w ten sposób pewien sędzia bawi się z osobą tak znaną i znaczącą jak Kaczyński, to proszę sobie wyobrazić, co jego kolega po fachu może w jakimś powiatowym mieście zrobić ze zwykłym Kowalskim! Może go zniszczyć, wsadzić do więzienia, zrujnować, pozbawić majątku, zdrowia i wolności. W swojej woli i samowoli jest całkowicie bezkarny, bo w tej bezkarności wspierać go będą jego kumple. Tak, jak znanego lekarza będą zaciekle bronić jego kumple lekarze, a ubeckiego profesora jego kumple profesorowie. Znaczy to więc tyle, że Kaczyński miał rację, walcząc w czasach swojego premierostwa z koteriami, mafiami i korporacjami. Ale we wszystkich tych wojnach przegrał z kretesem - za dużo gadał, za mało robił. Dzisiaj ci, których wszechwładzę chciał ograniczyć, odpłacają mu pięknym za nadobne. Gaduła zostaje upokorzony przez tych, których rozpasanie i bezczelność chciał ograniczyć”.
 
Migalski, podobnie jak Jabłoński, jest tylko człowiekiem i ma prawo do małych ludzkich radości. Takich jak ta, że ktoś skopał kogoś, komu się samemu chciało dokopać. Choć więc jest wpis Migalskiego obrzydliwy, na poziomie ludzkim byłby może zrozumiały, ale na poziomie politycznym jest po prostu żałosny. Bo partia Migalskiego w żadnym ze swoich pięćdziesięciu punktów programu nie zająknęła się o tym co zamierza zrobić z patologią, którą sam Migalski w tak ostrych słowach opisuje. Więc najwyraźniej nie zamierza zrobić nie. Może to i słuszna decyzja, może jest tak źle, że naprawdę nic się nie da zrobić i nie warto nawet próbować. I choć zgadzam się z Migalskim, że Kaczyński przegrał tę walkę, to przynajmniej do niej stanął i za to dzisiaj płaci. Partia Migalskiego nawet nie próbuje. Dlatego bez względu na to jak długa będzie lista powodów, dla których powinnam głosować na PJN, dopóki nie znajdzie się tam ani słowo o walce z patologią wymiaru sprawiedliwości, nie będę rozważać głosowania na nią. Bo to dużo ważniejsze dla ludzi, których nikt nie obroni niż zmniejszenie liczby posłów o połowę.
 
 
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA