fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane osobowe

Zadośćuczynienie za internetowy wyciek CV

www.sxc.hu
Karolina G., jedna z ok. 1700 osób, której CV wyciekły w internecie, dostała 10 tys. zł zadośćuczynienia
Ujawnienie tak wrażliwych danych nawet na krótko uzasadnia taką rekompensatę — powiedziała w uzasadnieniu sędzia Małgorzata Borkowska.
To prawomocny i ostateczny wyrok warszawskiego Sądu Apelacyjnego (kasacja nie przysługuje).
Karolina G., to młoda kobieta, jedna z ok. 1700 osób, których dane w tym osobowe, jakie tradycyjnie zamieszcza się w curriculum vitae, wydostały się w  lipcu 2008 r. na kilka godzin do internetu.
Chodziło o program dla młodych ludzi (zatytułowany „Zainwestuj w przyszłość"), rekrutujący via internet osoby, które chciałyby odbyć staż w banku Pekao SA. Otóż wprawdzie na krótko były one dostępne w internecie. Karolina G. miała dodatkowego pecha, gdyż jej wniosek (nazwisko) tak był na tej liście wypozycjonowany, że po wystukaniu nazwy projektu pojawiało się (wraz ze zdjęciem) na początku listy. Oczywiście wraz ze szczegółami CV: jakie ma wykształcenie, znajomość języków, zainteresowania, i dlaczego chce taką pracę podjąć itd.
- Od razu dostałam szereg sms-ów i maili , w tym osób niezrównoważonych, także z propozycjami erotycznymi, bałam się wręcz o swoje bezpieczeństwo, i że mogą stracił dopiero co rozpoczętą pracę pracę w innym banku — mówiła w sądzie kobieta. — Kiedy napisałam do banku, nawet nie odpowiedzieli.
Na szczęście pracy nie straciła. Z tego m.in. powodu bank odmawiał zapłaty zadośćuczynienia (ugodowo godził się tylko na 3 tys. zł., ona domagała się 35 tys.), ale sąd Okręgowy zasądził 10 tys. zł. Z tą kwotą bank też się nie godził, mimo, że tuż przed rozprawę apelacyjną strony wynegocjowały łagodniejszą formę przeprosin: że będą opublikowane nie w Internecie, ale wystarczy list prezesa banku do powódki.
Pełnomocnik banku mec. Marta Wojda podtrzymywała argumentacje, że do wycieku danych doszło na skutek włamania hakerskiego, bankowi nie można zaś przypisać winy, gdyż wykonanie portalu zlecił profesjonalnej firmie informatycznej, a wadę błyskawicznie usunięto.
— Jeszcze przez pewien czas można było znaleźć te informacje w internecie, wciąż ktoś może na nie trafić, mogą być wręcz towarem, gdyż moja klientka nadal dostaje dziwne materiały reklamowe. 10 tys. zł w tej sytuacji jest symbolicznym zadośćuczynieniem — replikowała pełnomocnik powódki adwokat Elżbieta Opalska.
Sąd Apelacyjny podzielił tę argumentację: za działania firmy informatycznej, którą bank się posłużył udzielając jej zlecenia odpowiada jak za własne (art. 474 wz z art. 734 Kodeksu cywilnego). Z asądzona kwota nie jest zaś wygórowana,  chodzi bowiem o ujawnienie bardzo  wrażliwych danych, które mogły być skopiowane i nie ma gwarancji,  że nie zostaną jeszcze kiedyś  wykorzystane — powiedziała sędzia Borkowska.
Sygnatura akt: VI ACa 208/12
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA