fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Niski wzrost gospodarczy, wysokie oczekiwania społeczne

Fotorzepa, Kar Karol Zienkiewicz
Społeczeństwa krajów objętych kryzysem nie godzą się na wyrzeczenia. Oczekując cudu, głosują na partie bardziej populistyczne. I za nimi pójdą inni
Definicji kryzysu jest wiele. Według jednej z nich jest to stan, w którym maksymalnie możliwe do osiągnięcia tempo wzrostu (PKB, spożycia, płac...) jest niższe od minimalnego tempa oczekiwanego przez społeczeństwo. Jak łatwo zauważyć, przy takim rozumieniu kryzysu wyjść z niego można na dwa sposoby: poprzez znaczące zwiększenie tempa rozwoju albo poprzez obniżenie oczekiwań. Na upartego w naszej najnowszej historii można znaleźć przykłady ilustrujące oba te warianty.W 1989 r. było tak źle, że ludzie z pokorą przyjęli reformy Balcerowicza. Przywracały one równowagę makroekonomiczną i wpychały nas na ścieżkę wzrostu. Koszty były wysokie: inflacja wynosząca w latach 1990 – 1993 blisko 1000 proc. oraz ponad 16-proc. stopa bezrobocia.Z kolei w 2004 r. po trzech latach niemal recesji, jak na nasze warunki (w 2002 r. PKB wzrósł tylko o 0,6 proc.), tempo wzrostu skoczyło do prawie 7 proc. Rozładowało to większość napięć i konfliktów społeczny...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA