fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Samochodowa historia estetyki, pasji i marzeń

Rzeczpospolita
Doświadczywszy samochodowej przejażdżki, cesarz Wilhelm II raczył się podzielić swymi wrażeniami: „Mam zaufanie do koni. Automobil to przejściowe zjawisko”.
W owym czasie (1898) Karl Benz sprzedał już ponad 1000 pojazdów, a ich produkcję rozpoczynano w Ameryce. Jednak co tu się dziwić władcy? Sami konstruktorzy niezbyt byli przekonani do swego wynalazku. Gottlieb Daimler, któremu w historii motoryzacji przypadło honorowe miejsce, uważał, że „zostanie zbudowanych nie więcej niż 5000 pojazdów. Nie mamy wszak więcej szoferów”.
Zanim jednak światem zaczęły rządzić garbusy, mini morrisy i małe fiaty, automobil był zabawką dla bogatych. Lśniącą niklem i chromem, pachnącą skórą, przykuwającą oko linią, szerokimi błotnikami, deską rozdzielczą, żebrami grilla, fantazyjnymi deklami kół.
Larry Edsall, przez lata dziennikarz „AutoWeek Magazine”, przypomina owe pojazdy, dziś obiekty kolekcjonerskie, w albumie „Legendarne samochody”.
Znalazł się tu alfabet obiektów. Od a – abarth, alfa, ac, aston martin, audi, austin, auto union – do z (Zagato, producent karoserii). Książka ułożona jest jednak chronologicznie, dzięki czemu poznając dzieje automobilizmu, oglądamy historię projektowania. Karoseria i reklama są świadectwem ewolucji designu. Narzuconą wymogami technicznymi kanciastą sylwetkę pierwszych pojazdów łagodzą dodatki: zapasowe koła w pokrowcach, duże boczne reflektory i składane dachy.
Art déco to połączenie wydłużonych kształtów i harmonijnych wygięć (mercedes 540K czy bugatti 57SC) z brutalną mocą silnika. W latach powojennych widać ograniczenia i biedę – pierwsze citroeny 2cv produkowano z blachy falistej. Ale Europa goni Amerykę, wypuszczając sedany, małe sportowe wozy i dystyngowane limuzyny Mercedesa, Bentleya, Rolls-Royce’a, MG, Lancii, Jaguara.
W latach 60. i 70. dominuje design europejski: porsche, lamborghini, ferrari, de tomasso, maserati… Ostre, niskie, szybkie. Niebezpieczne. Drapieżniki szos. Amerykanie kontrują legendarnym fordem mustangiem, bohaterem filmów gangsterskich i wyścigów w Indianapolis.
Trendy odzwierciedlały przemiany społeczne i techniczne. Gdy w latach 20. zaczęto testować sterowce w tunelu aerodynamicznym, wkrótce próbom poddano też samochody. To były początki obłych karoserii, praspoilerów, płetw i skrzydeł. Cadillaki z lat 50. korzystały z wzorów przedwojennych, z tatry 77.Przed wojną też narodziła się koncepcja samochodu dostępnego. Fiat 500, zwany Topolino (włoskie imię Myszki Miki), ruszył w 1936. Rozpoczęto prace nad citroenem 2cv i nad volkswagenem garbusem (oficjalnie VW typ 1), którym Hitler chciał przekupić Niemców. Ale pierwszym samochodem dla ludu był słynny Ford T, produkowany przez Henry’ego Forda od 1908 roku w ilości 1000 dziennie! W kolorze dowolnym, byle czarnym. Aż trudno uwierzyć, że gdy temu przewidującemu biznesmenowi zaproponowano w 1945 przejęcie – za darmo! – całego koncernu volkswagena, odrzucił ofertę. – Ten samochód to konstrukcyjna pomyłka – powiedział. Jakże się mylił! W 1972 garbus stał się najlepiej sprzedawanym samochodem świata. A moda na niego nie przemija.
To udany i sympatyczny projekt. Podobnie jak nowy mini morris, citroen 2cv. I nowy Fiat 500 Cinquecento, który został obwołany Europejskim Samochodem Roku 2008 przez 33 dziennikarzy (z 57 dokonujących wyboru). Żaden nie głosował na maybacha, pudło rażące stylistyczną pomyłką. W „Legendarnych samochodach” też go nie znajdziemy.
Larry Edsall, Legendarne samochody, przeł. Jerzy Malinowski, Joanna Przyjemska, Zbigniew Zasieczny, Muza SA, Warszawa 2007
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA