fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

W komisji Blidy będzie spór o akta

Komisja śledcza, która ma badać okoliczności śmierci Barbary Blidy, jest już po pierwszym posiedzeniu, ale nieprędko zacznie przesłuchiwać świadków. Dlaczego? Już wiadomo, że zanim jej członkowie zajmą się merytoryczną pracą, pokłócą się o zakres dokumentów, którym powinni się przyjrzeć w pierwszej kolejności.
Na pierwszym posiedzeniu w zeszłym tygodniu posłowie upoważnili przewodniczącego Ryszarda Kalisza (LiD), by opracował zestawienie akt, które komisja powinna dostać przed przystąpieniem do pracy. – Na razie nie dostaliśmy od niego żadnej propozycji – mówi Wojciech Szarama z PiS. Kalisz deklaruje, że posłowie otrzymają je jeszcze w tym tygodniu. Wyraźnie daje jednak do zrozumienia, że będzie prosił prokuraturę tylko o dokumenty ściśle związane ze śmiercią Blidy. A to nie podoba się PiS. – Występowanie o pojedyncze dokumenty nie ma sensu. Będziemy się domagać, by były to akta całych postępowań, w których pojawia się nazwisko Barbary Blidy – uważa Szarama.
Na to jednak nie chce się zgodzić Kalisz. – Nie ze mną te numery – mówi. Zapowiada, że nie dopuści, by posłowie PiS tylnymi drzwiami wprowadzali do komisji zagadnienia związane z aferą węglową. Zgodnie z uchwałą Sejmu komisja ma się bowiem zajmować tylko badaniem okoliczności śmierci byłej posłanki.
– Już teraz widać, że zakres dokumentów, o które będziemy prosić, wywoła napięcia – uważa Marek Wójcik z PO. Jego zdaniem jest jasne, że tej sprawy nie uda się załatwić bezkonfliktowo. Jego klubowa koleżanka Danuta Pietraszewska też nie ma złudzeń. – Będzie awantura – mówi. Według niej jedynym rozwiązaniem będzie głosowanie.
O podobnym rozwiązaniu mówi Tomasz Tomczykiewicz (PO), wiceprzewodniczący komisji. Posłowie zwracają jednak uwagę, że przeciągająca się dyskusja o dokumentach może opóźnić prace komisji.
Będziemy się domagać całych akt postępowań, w których pojawia się nazwisko Blidy - Wojciech Szarama, poseł PiS
– Co do zakresu dokumentów jestem otwarty na dyskusję. Nie zgodzę się jednak na przekraczanie zakresu prac, które wyznaczył nam Sejm – mówi Ryszard Kalisz. Dodaje, że jeśli przy okazji dyskusji o dokumentach będą próby opóźniania prac, też do tego nie dopuści. – Pracować będziemy normalnym tempem. Ani wolno, ani szybko – deklaruje.
Zdaniem posłów realny termin, w którym komisja na dobre zabierze się do pracy, to połowa lutego. Bo nawet jeśli uda się rozstrzygnąć konflikt o akta, co najmniej trzy tygodnie potrwa procedura wystawiania im certyfikatów dostępu do ściśle tajnych dokumentów. Bez nich posłowie nie będą mogli zajrzeć do akt sprawy Blidy, które komisja otrzyma z prokuratury.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA