fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Europejski Trybunał Praw Człowieka: Zmiany procedur są konieczne

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Fot. frankartculinary
Flickr
Strasburski sąd praw człowieka dusi się od skarg. Zmiany procedur są konieczne
Przeciętna sprawa rozstrzygana jest przez niego przez kilka lat. Czyli międzynarodowy sąd, który rozpatruje dużo skarg na przewlekłość procesów sądowych w różnych krajach, cierpi na taką samą przypadłość. Przykładem jest orzeczenie w jednej z ostatnich polskich spraw: 10 stycznia Trybunał rozpatrzył złożoną pięć i pół roku wcześniej skargę Danuty P. na to, że sądził ją asesor sądowy, a nie niezawisły sędzia.
151,6 tys. skarg czekało na rozstrzygnięcie w Europejskim Trybunale Praw Człowieka pod koniec 2011 r.
– Miałam sprawę, którą założyłam w 2003 r., a była rozstrzygnięta w grudniu 2011 r. Dużo czasu minęło, zanim została przyjęta i długo była rozpatrywana – opowiada Agnieszka Zemke-Górecka, adwokat z Białegostoku, która wygrała kilka razy w Strasburgu.
Trybunał padł ofiarą własnego sukcesu: uznany przez Europejczyków za ostatnią instancję od wyroków sądów krajowych, zalewany jest ich skargami.
Z 47 państw, które poddały się jurysdykcji Trybunału, wpłynęło w ubiegłym roku 64,5 tys. skarg. Najwięcej pochodzi z takich państw, jak Rosja (26 proc.), Turcja, Włochy, Rumunia, Ukraina i Polska (10 proc. skarg).
Ogromną większość skarg sędziowie strasburscy uznają za niedopuszczalne i odrzucają bez rozpatrywania. W 2011 r. rozstrzygnęli zaledwie 1,5 tys. spraw. To właśnie na etapie selekcji pojawia się pierwszy zator. Zanim zapadnie decyzja, czy skargę przyjąć, czy odrzucić, mija od dwóch do czterech lat. Nie bez winy są też sami skarżący, którzy składają niekompletne dokumenty, które potem trzeba uzupełniać.
– Funkcjonowanie Trybunału może budzić zastrzeżenia. Dziś nie zachęcam klientów do składania skarg do Strasburga, zwłaszcza w sprawach drobniejszych naruszeń – mówi mecenas Agnieszka Zemke-Górecka.
Trybunał strasburski od lat próbuje się reformować, m.in. zaostrzając kryteria dopuszczalności skarg. Ostatnio swój pomysł ogłosił premier Wielkiej Brytanii David Cameron. Uważa, że Strasburg powinien samodzielnie i skutecznie zajmować się tylko najpoważniejszymi naruszeniami praw człowieka, a nie być zalewany strumieniem skarg. Konkretne propozycje zmian powinny być gotowe w kwietniu. Na ich przeprowadzenie wymagana jest zgoda wszystkich 47 państw uznających Trybunał.
– Zamiast ograniczać dostęp do Strasburga, należałoby zwiększyć na niego nakłady finansowe, rozbudować go. Dziś idzie na niego sześć razy mniej pieniędzy niż na Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu. Przecież chodzi o prawa fundamentalne – mówi Adam Bodnar z Fundacji Helsińskiej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA