fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Jak balować całą noc bez helikoptera w głowie i obudzić się bez kaca

Fot. Marek Kosmal
copyright PhotoXpress.com
Kiedy byłem małym chłopcem‚ no, może nie takim małym, za nic miałem porannego kaca. Jednak czas nas uczy pokory. Głowa jak skład tłuczonej porcelany‚ ból mięśni to skutki upojnej zabawy
Jak mawiają ludzie bez serca, najlepszy sposób‚ żeby nie mieć kaca, to po prostu nie pić. W sylwestra‚ gdy wspinamy się na własny Mount Everest pijaństwa, to puste słowa. Warto jednak zadbać o odpowiednią zaprawę, by powrót nie okazał się drogą przez mękę.
Zapewne złamiemy zasady rozsądnego picia. Przede wszystkim mieszając różne alkohole. Jak wiadomo, stan upojenia wódką‚ która o tej porze roku króluje, zostaje pogłębiony, jeśli przepijamy go niskoprocentowym piwem. Gwoździem do trumny jest bez wątpienia lampka szampana. Z jednej strony groźna jako utrwalacz‚ a z drugiej – każdy gazowany napój przyspiesza dostosowanie się alkoholu do krwi. W końcu carscy oficerowie pod wpływem tej mieszanki wynaleźli rosyjską ruletkę. Dla naszego dobra unikajmy nawet bezalkoholowych napojów gazowanych na popitkę. Znacznie lepiej jest zapobiegać, niż leczyć. Picie na czczo ma fatalne skutki. Upijamy się szybciej‚ co gorsza, łatwiej o pomroczność jasną‚ mdłości lub helikopter w głowie. Drastyczną formą podkładu jest wypicie szklanki oleju. Dzięki wyścieleniu ścianek żołądka i jelit ochronną warstwą tłuszczu osłabimy wchłanianie procentów. W końcu do tej sztuczki uciekali się podwładni Stalina zmuszani do picia. Na domowy użytek wystarczy wypicie kubka tłustego rosołu.
Polska jest krajem‚ gdzie większość osób nie wyobraża sobie picia bez popitki, a zapomina o zagryzkach, zakąskach czy rosyjskich zakuskach. Wzorem Rosjan nie zapominajmy o nich. W wersji minimalnej jest to sam zapach skórki razowego chleba. Wśród znawców tematu istnieje podział na jedzenie „koszerne”, które nam wyjdzie na zdrowie, oraz takie, które może nam zaszkodzić. Intuicyjnie, gdy pijemy, sięgamy chętnie po to, co tłuste. Mięso i ryby to podstawa zakąsek od przysłowiowego śledzika‚ który lubi pływać, po wędliny. Tłuste mięsa są ciężko strawne, jednak alkohol ułatwia ich trawienie. Kto jadł kiedyś golonkę, ten wie, o czym mówię. Szampan to gwóźdź do trumny. Carscy oficerowie pod wpływem mieszania z nim alkoholi wynaleźli rosyjską ruletkę Powinniśmy ograniczać do minimum produkty skrobiowe. Najgorszy jest chleb‚ który w naszym żołądku działa jak gąbka. Podobnie jest z makaronem‚ ciastami i chipsami. Wyjątkiem są tłuste torty ze względu na maślany krem. Na północy Polski są popularną zagryzką. Najgorsze ze wszystkich produktów są świeże owoce i mleko. Jak się zarzekał doświadczony operator z Łodzi, pomidory to kac gwarantowany. Unikajmy jedzenia‚ które będzie fermentować nam w brzuchu. Genialne pod kieliszek są za to marynaty i kiszonki. Na pewno lepiej wypić jogurt lub kefir‚ ale jeszcze lepiej zjeść ser. Z owoców bez problemu można wymienić cytrusy. Jedną z lepszych zagryzek pod koniak są cienkie plasterki cytryny obtoczone w mieszance cukru i kawy zmielonych na puder‚ zwane nikołaszkami. Odpowiednie przygotowania to połowa sukcesu. Drugim krytycznym momentem jest chwila, gdy idziemy spać. Przerobienie alkoholu przez wątrobę pochłania mnóstwo wody‚ więc w tym momencie powinniśmy uzupełnić płyny. Parę szklanek wody lub sok z dużą ilością witaminy C będzie jak znalazł. Istnieją preparaty do zażycia przed lub po wypiciu‚ ja jednak nie mam zaufania do pigułek. Jeśli już mamy kaca, skarbnice ludowej mądrości pełne są rewelacyjnych sposobów. Od grożącego wpadnięciem w ciąg kilkudniowych imprez wybicia klina klinem po sok z kiszonej kapusty. Primo należy uzupełnić substancje‚ które alkohol wypłukał z organizmu, oraz dostarczyć lekką do strawienia porcję energii. Moim remedium na kaca jest sok ze świeżych pomarańczy mocno posłodzony miodem lub glukozą oraz zdrowa porcja snu. Dla tych, którzy nie mogą pozwolić sobie na markowanie pracy, nazajutrz pozostaje ultradroga wizyta specjalisty‚ który za pomocą serii zastrzyków i kroplówek w ciągu kilku godzin jest w stanie doprowadzić do stanu używalności kompletne zwłoki. O randze problemu białych myszy niech świadczy choćby tak zwane kacowe‚ czyli trzy dni w roku urlopu bez zapowiedzenia. Sam Richard Branson firmuje wódkę‚ po której nie powinno się mieć kaca. Jednak wszystkie znaki na ziemi mówią‚ że ludzie trują się alkoholem dla przyjemności. I dopóty się trują, dopóki drżącym głosem nie wypowiedzą znamiennego: „ja tam więcej nie piję”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA