fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Chronić okolice Łazienek

Na dziedzińcu przy Starej Pomarańczarni szef Łazienek chce budować szklany pawilon porównywany z piramidą w Luwrze
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Mazowiecki konserwator rozważy, czy teren wokół Łazienek Królewskich trzeba bronić przed zakusami deweloperów szczególnym wpisem do rejestru zabytków.
Wczoraj do wojewódzkiego konserwatora zabytków wpłynął taki wniosek od Towarzystwa Przyjaciół Warszawy.
– Chcemy, by konserwator z urzędu rozpoczął procedurę wpisania do rejestru terenów przylegających do Łazienek, między ulicami Belwederską, Gagarina, Czerniakowską, Szwoleżerów i Agrykola  – mówi Lech Królikowski z TPW.
Ma to być sposób, który pomoże uniknąć niekontrolowanego zabudowywania apartamentowcami bezpośredniego sąsiedztwa zabytkowego parku. Szczególnie – zdaniem społeczników  – należy chronić tereny dawnych zabudowań  wojskowych wokół. Jeden z nich, Dom Pułku Huzarów, czyli stuletnie carskie koszary, inwestor niedawno zrównał z ziemią.
– Nawet jeśli miastu uda się pozbawić inwestora tej działki, to  kiedyś i tak zostanie ona sprzedana. I jakiś deweloper będzie mógł już tam stawiać, co chce – zwraca uwagę historyk sztuki i konserwator Kazimierz Sztarbałło.
Część działek obok koszar  to wciąż tereny  m.in. BOR i straży pożarnej. – Ale kiedyś te działki też zostaną kupione przez inwestorów. Domy z widokiem na Łazienki to intratny biznes – ocenia Królikowski. – Dlatego zawczasu trzeba określić, co tam wolno budować.
„Jedynie wpis do rejestru gwarantuje, że wartości historyczne i architektoniczne będą musiały być przedłożone nad doraźny interes inwestorów, którzy chcieliby tam stawiać wieżowce i apartamentowce"  – napisali członkowie towarzystwa we wniosku.
Wojewódzki konserwator jest pozytywnie nastawiony do pomysłu. – Nie znam jeszcze wniosku,  ale oczywiście zbadamy argumenty i w ciągu miesiąca podejmiemy  decyzję, czy rozpoczynamy postępowanie zmierzające do ochrony tego terenu. To chyba słuszna idea  – mówi nam konserwator Rafał Nadolny.
Ale jak się okazuje,  nie tylko teren wokół Łazienek trzeba chronić przed zabudową.  Społecznicy alarmują, że na dziedzińcu Starej Pomarańczarni ma powstać szklany pawilon  – ironicznie nazywany już „bankietownią". – To byłaby ingerencja w zabytek! – ostrzega Sztarbałło.
– To nieuzasadniona złośliwość – ripostuje dyrektor Łazienek Tadeusz Zielniewicz. Przyznaje, że ma plan zadaszenia dziedzińca przy oranżerii.
– Ale ma to być pomieszczenie, do którego przeniesiemy m.in. palmy. W magazynach mamy też 1,2 tys. rzeźb, które można by wyeksponować.  Dyskutujemy o tym z konserwatorem zabytków  – informuje.  Zastrzega, że decyzje nie zapadły. Projekt ma powstać na początku roku.
– Luwr ma szklaną piramidę, British Museum też ma szklany  dach. Tym zabytkom to nie przeszkadza, dlaczego miałoby przeszkadzać Łazienkom? – pyta Zielniewicz.
 
 
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA