fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Jarosław Kaczyński odsuwa wybory w PiS

Władze regionalne PiS miały być wybierane przez działaczy, a nie pochodzić z rekomendacji Jarosława Kaczyńskiego
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Regionami będą rządzić pełnomocnicy prezesa. Działacze: boi się, że straci kontrolę nad ugrupowaniem
Wyrzucenie z PiS europosłów Zbigniewa Ziobry, Jacka Kurskiego i Tadeusza Cymańskiego wraz z grupą ich zwolenników nie zakończyło kryzysu w partii. W wyciszeniu nastrojów nie pomógł także list Jarosława Kaczyńskiego do regionalnych działaczy (pierwsze poinformowały o nim w niedzielę "Rz" i TVN 24). Kolejnym krokiem lidera jest odsunięcie w czasie wyborów władz okręgowych. A to z powodu możliwego zdominowania ich przez zwolenników Ziobry.
Jeszcze pod koniec października Joachim Brudziński, przewodniczący Komitetu Wykonawczego, zapowiadał, że najdalej w końcu roku we wszystkich okręgach PiS zostaną przeprowadzone wybory nowych władz. Taki jest wymóg statutowy (wybory miały być już w maju, gdy kończyła się czteroletnia kadencja regionalnych władz, ale z przyczyn technicznych przesunięto je w czasie). Same wybory miały wprowadzić demokratyczne procedury w PiS. Bo to nie prezes miał rekomendować nowych przewodniczących – ale wybierać ich mieli regionalni działacze.
W czwartek, jak pierwsza poinformowała PAP, władze partii zmieniły zdanie. Wybory okręgowych władz przesunięto o pół roku. A Jarosław Kaczyński w okręgach powoła swoich pełnomocników.
– Mogę potwierdzić tylko, że na pewno nie będzie takich wyborów w PiS w tym roku. Co do terminu i powodów nie wolno mi się wypowiadać. Prezes przedstawi je w sobotę na zebraniu Rady Politycznej – mówi "Rz" jeden z zaufanych współpracowników Kaczyńskiego.
– Chodzi o wyciszenie sytuacji. Nie możemy sobie pozwolić, by ziobryści przejęli część struktur. A takie ryzyko istnieje, bo po lokalnych wyborach zawsze są jacyś niezadowoleni – tłumaczy inny z członków władz PiS.
Niedawno "Rz" informowała, że jeśli zwolennikom Ziobry uda się przejąć kontrolę nad 21 okręgami, będzie mógł domagać się zwołania nadzwyczajnego kongresu. A to podczas kongresu wybiera się szefa partii.
Wśród terenowych działaczy PiS wrze. Dlaczego? Bo powołanie przez Jarosława Kaczyńskiego pełnomocników okręgowych zamiast wyboru nowych lub choćby przedłużenia kadencji obecnych traktują jako wotum nieufności. – Narzucona władza nie będzie miała społecznego mandatu od  członków PiS – mówi "Rz" poseł Jarosław Jagiełło, prezes okręgu łódzkiego, który w proteście przeciw sytuacji w partii nie wstąpił do Klubu Parlamentarnego PiS. Dodaje: – Takie postępowanie świadczy o postępującym kryzysie w partii i będzie kolejnym zarzewiem konfliktu.
Inny z posłów z centralnej Polski mówi: – Struktury w terenie runą. Dla tych ludzi, którzy lokalnie angażowali się w tworzenie PiS, było ważne, że mają na coś wpływ, że mają funkcje. Teraz poczują się niepotrzebni i odejdą do Solidarnej Polski – przewiduje.
Oliwy do ognia dolał też list prezesa Kaczyńskiego do regionalnych działaczy, w którym zrzuca na Ziobrę i Kurskiego winę za przegrane wybory. Jak ustaliliśmy, do posłów i działaczy list został wysłany dopiero w poniedziałek po południu.
– Lekceważenie, próba uniknięcia dyskusji. Po co Kaczyńskiemu działacze, skoro wystarczą mu polityczni adoratorzy z Warszawy – burzy się działacz PiS ze Śląska.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA