fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Ryanair: uwaga na ręczny bagaż

Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Ryanair, najoszczędniejsza linia na świecie, oferuje nagrodę pracownikom obsługi naziemnej za... wyłapywanie pasażerów z niewymiarowym bagażem
Serviceair - obsługa naziemna pasażerów Ryanaira na lotnisku w Liverpoolu - otrzymał polecenie bacznego przyglądania się bagażowi podręcznemu pasażerów
Jeśli wielkość torby wskazuje, że może nie zmieścić się w schowku nad fotelami, bądź pod fotelem, jej właściciel może zapłacić karę w wysokości nawet 40 funtów. Uważny pracownik linii jest wynagradzany za wychwycenie niewymiarowego bagażu - po 50 pensów za każdy. Ale  pod warunkiem, że wykryje przynajmniej 10 takich wypadków w tygodniu.
Ryanair zaczął od lotniska im. Johna Lennona w Liverpoolu, ale wszystko wskazuje, że ta praktyka zostanie przeniesiona nie tylko na inne porty, do których lata Ryanair, ale również że zostanie skopiowana przez innych niskokosztowych przewoźników.
Pracownicy Serviceair są bardzo zadowoleni z nowego pomysłu najoszczędniejszej linii na świecie. Nie ukrywają, że dotychczas przymykali oko na wielkość bagażu, jeśli tylko jego waga nie przekraczała dozwolonych 10 kg. Teraz dodatkowe 5 funtów tygodniowo jest wystarczającą zachętą, by pracować uczciwie tłumaczył dziennikarzowi „Daily Mail" jeden z pracowników Serviceaira w Liverpoolu.
Sprawdzanie wielkości i wagi bagażu podręcznego na lotniskach nie jest niczym wyjątkowym. Najczęściej w klasie ekonomicznej nie ma on prawa ważyć więcej niż 5 - 8 kg. Niektóre linie są bardzo restrykcyjne, na przykład w British Airways zdarza się, że  przedstawiciel przewoźnika przechadza się wśród pasażerów gotowych do wejścia do samolotu i waży ich bagaże.
W klasie biznes linie są znacznie bardziej liberalne, a niektóre z nich dopuszczają nawet dwie sztuki po 8 kg każda. Teraz rzecznik Ryanaira, Stephen McNamara, wskazuje, że 10-kilogramowy ręczny bagaż, który każdy pasażer może przewieźć za darmo, to wyjątkowo hojna oferta. Nie wspomina jednak, że za każdą nadaną sztukę bagażu przewoźnik pobiera opłaty.
McNamara zapewnia, że nowa praktyka ma poprawić załadunek samolotu i podkreśla, że pieniądze, jakie zapłacą pasażerowie nie idą do kasy linii, ale stanowią wynagrodzenie obsługi naziemnej. Nie dodaje jednak, że każdy z takich pracowników dostarcza tygodniowo 400 funtów samej linii - w formie kar za zbyt duży bagaż.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA