fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Spadkobiercy i gmina walczą o zamek w Suchej Beskidzkie

ROL
Spadkobiercy i gmina spierają się, do kogo ma należeć zabytek w Suchej Beskidzkiej
Coraz wyraźniej daje o sobie znać konflikt interesów spadkobierców właścicieli pałaców, dworów i parków z samorządami, które różnymi sposobami starają się zapobiec utracie tych nieruchomości.
Taki spór dotyczy renesansowego zamku u stóp góry Jasień w Suchej Beskidzkiej (Małopolska). O jego zwrot wystąpili spadkobiercy Juliusza Tarnowskiego, ostatniego właściciela majątku ziemskiego, na terenie którego znajduje się zabytek.
Odrestaurowany zamek, w którym mieszczą się muzeum, ośrodek kultury, Wyższa Szkoła Turystyki i Ekologii, hotel oraz restauracja, należy obecnie do gminy. Jej władze odwołały się ostatnio do ministra rolnictwa od decyzji wojewody małopolskiego. Stwierdził on, że zamek nie podpadał pod dekret o reformie rolnej z 1944 r., czyli nie powinien zostać przejęty przez państwo. Jakie jest uzasadnienie? Wojewoda uznał, że zabytek nie stanowił nieruchomości ziemskiej o charakterze rolniczym, miał charakter mieszkalny i nie był funkcjonalnie związany z rolną częścią majątku ziemskiego. Kilka lat temu, w 2004 r., decyzja wojewody była inna – ustalił, że zamek został objęty dekretem o reformie rolnej. Po odwołaniach sprawa do niego wróciła.
Takie jest też stanowisko gminy, która uznaje, że w myśl dekretu o reformie rolnej siedziba właściciela nieruchomości ziemskiej podlegała przejęciu jako jej część, a majątek ziemski służył utrzymaniu zamku.
– Narastają konflikty, ponieważ od jakiegoś czasu obserwujemy nie tylko zmianę orzecznictwa sądowego, ale i zmianę nastawienia wojewodów do roszczeń reprywatyzacyjnych. Decyzja dotycząca zamku w Suchej Beskidzkiej jest tylko jednym z przykładów – zauważa adwokat Piotr Boroń z Kancelarii Góralczyk, Rychlicki, Boroń w Krakowie, reprezentujący w tej sprawie rodzinę Tarnowskich.
Również Stanisław Lichosyt, który jest burmistrzem Suchej Beskidzkiej od dziesięciu lat, zaznacza, że orzecznictwo wielokrotnie się zmieniało.
– Brak ustawy reprywatyzacyjnej próbuje się zrekompensować karkołomną interpretacją dekretu o reformie rolnej. Moim zdaniem dekret, którego celem było pozbawienie właścicieli ziemskich wszelkiej własności, nie mówi o żadnych warunkach. Nie ma w nim mowy o żadnych związkach funkcjonalnych – uważa. – To, że zastosowane w przeszłości rozwiązania legislacyjne były wadliwe, nie może prowadzić do kwestionowania wynikających z nich skutków prawnych.
Piotr Boroń zwraca z kolei uwagę na inny problem: – Licząc się z odwołaniami samorządów, wojewodowie wydają decyzje coraz wolniej, żądają coraz nowych dokumentów, a postępowania trwają coraz dłużej. Na decyzjach wojewodów z reguły się zaś nie kończy. Sprawy ciągną się latami, generując dalsze koszty dla spadkobierców byłych właścicieli starających się o zwrot nieruchomości. Pogarsza się też stan techniczny nieruchomości, do której są roszczenia.
Wszelkie sposoby prawne ma zamiar wykorzystać gmina Sucha Beskidzka. Jeśli jej odwołanie odniesie skutek, sprawa wróci do wojewody. Jeśli nie, samorząd złoży skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.
– Będziemy się odwoływać, dopóki to będzie możliwe – zapowiada burmistrz. Przypomina, że decyzja wojewody nie jest ostateczna i nadal istnieje ważna decyzja komunalizacyjna. Zwraca też uwagę, że gmina łożyła na remonty zdewastowanego zamku.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA