Unia Europejska

Po rosyjsku do Brukseli?

Dmitrij Rogozin podczas wizyty w Polsce (2002 rok)
Fotorzepa, Michał Sadowski MS Michał Sadowski
Trzeba uczynić rosyjski oficjalnym językiem Unii Europejskiej – nawołuje nacjonalista Dmitrij Rogozin, ambasador Rosji przy NATO
Uważany za polityka z dużymi możliwościami i z przyszłością Rogozin próbuje wylansować się na lidera umiarkowanych, czyli nieantykremlowskich nacjonalistów. Służą temu prowokacyjne demonstracje, z których jest znany, np. wyrzucanie szefowi polskiego MSZ, że w latach 80. strzelał do radzieckich żołnierzy w Afganistanie. Propozycja, którą ogłosił w czasie spotkania nacjonalistycznie nastrojonych deputowanych z rządzącej partii Jedna Rosja, wpisuje się w ciąg takich działań.
Status oficjalnego języka UE mieliby wywalczyć Rosjanie mieszkający w krajach Unii, głównie w dawnych radzieckich republikach bałtyckich. Nowy przepis, wchodzący w życie od drugiego kwartału 2012 roku, głosi bowiem, że Parlament Europejski będzie musiał zająć się inicjatywą podniesioną przez milion obywateli Unii. Na Litwie, Łotwie i w Estonii mieszka zaś kilka milionów etnicznych Rosjan. Większość z nich ma obywatelstwo tych krajów, a zatem i UE. Zebranie miliona podpisów nie jest więc niemożliwe. Nie oznacza to jednak, że decyzja Parlamentu Europejskiego byłaby pozytywna. Dotychczas oficjalnymi językami Unii Europejskiej są wyłącznie oficjalne języki wchodzących w jej skład państw, rosyjski nie ma zaś takiego statusu w żadnym kraju UE.
Propozycja Dmitrija Rogozina – jeśli traktować ją poważnie – mogłaby służyć zmianie tej sytuacji okrężną drogą. Gdyby Parlament Europejski nadał rosyjskiemu status języka państwowego ponad głowami i wbrew woli Tallina, Rygi i Wilna, byłby to poważny argument, by zyskał takie prawa i w tych państwach. Dawne republiki bałtyckie, przede wszystkim Estonia i Łotwa, gdzie w ostatnim okresie istnienia ZSRR Łotysze byli blisko utraty pozycji większości, borykają się z problemem rosyjskojęzycznej mniejszości składającej się w większości z Rosjan, którzy napłynęli tam po wcieleniu państw bałtyckich do Związku Radzieckiego, oraz ich potomków. Duża część estońskich i łotewskich Rosjan żyje niejako obok społeczeństwa tych krajów, nie zna języka i nie próbuje wystąpić o ich obywatelstwo. Władze, obawiając się rusyfikacji kraju, nie ułatwiają im jego uzyskania (niezwykle trudny egzamin z języka państwowego i lista zawodów, do których wykonywania niezbędne jest zdanie takiego egzaminu). Stałym postulatem Rosjan jest uczynienie rosyjskiego drugim oficjalnym językiem. Rosyjski jest drugim, obok białoruskiego, językiem oficjalnym na łukaszenkowskiej Białorusi, podobnie w Kirgizji i praktycznie w Kazachstanie. Moskwa oczekuje doprowadzenia do takiej samej sytuacji na Ukrainie. Niewywiązanie się Wiktora Janukowycza z idących w tę stronę deklaracji, składanych w czasie kampanii wyborczej, jest jedną z przyczyn rozczarowania Kremla prezydentem Ukrainy. Korespondencja z Moskwy
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL