fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Podwyżki w przedszkolach nie dały więcej pieniędzy

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Podwyżki opłat w przedszkolach w wielu miastach zamiast wzrostu spowodowały spadek wpływów do budżetu
Wysokie opłaty za publiczne placówki nie przynoszą oczekiwanych efektów, bo rodzice wymyślili, jak płacić mniej.
Część przyprowadza dzieci wyłącznie na pięć bezpłatnych godzin. – Dyżurujemy z sąsiadką na zmianę. Ona często odbiera po pracy mojego syna, a ja jej córkę, dzięki czemu płacimy kilkadziesiąt złotych mniej – przyznaje Zofia Tokarz, mama czterolatka spod Krakowa.
Inni zaczęli skrupulatnie liczyć czas, jaki ich pociechy spędzają w przedszkolach.
Wprowadzone przez zmienioną ustawę o systemie oświaty nowe zasady wywołały falę protestów rodziców. Część samorządów, mając swobodę w ustalaniu opłat za pobyt ponad pięć godzin w przedszkolu, drastycznie podniosła czesne. W Biskupcu np. (woj. warmińsko-mazurskie) podwyżka była dwukrotna. Rodzice mieli płacić 3,95 zł za godzinę. Po protestach kwotę zmniejszono do 2,95 zł.
Podwyżka nie uchroniła miejskiego budżetu przed stratami. We wrześniu wpływy z opłaty wyniosły niecałe 10 tys. zł, dwa razy mniej niż wcześniej. – W ubiegłym roku mieliśmy 136 dzieci, teraz tylko 100, z czego jedna piąta rodziców posyła je na pięć bezpłatnych godzin – mówi Krzysztof Dembowski, dyrektor Zarządu Szkół i Przedszkoli w Biskupcu.
W Białymstoku wpływy spadły o 200 tys. zł. W Krakowie do budżetu miasta trafiło we wrześniu 1,7 mln zł, czyli pół miliona mniej niż w maju. Kilka milionów mniej odnotowano w stołecznej kasie. Szacunki warszawskich urzędników mówią o 20 – 30-proc. spadku.
1,7 mln zł z opłat za przedszkole trafiło we wrześniu do miejskiej kasy w Krakowie. To pół miliona złotych mniej niż w maju
Podobnie jest w Gnieźnie. W ubiegłym roku każda płatna godzina kosztowała 83 gr, od września – 1,52 zł. – Są przedszkola, które notują dochody większe niż wcześniej, inne zarabiają mniej. W sumie samorząd na zmianach finansowo straci – przyznaje Zdzisław Skoniecki, kierownik referatu edukacji Urzędu Miejskiego w Gnieźnie.
Dochody zmalały także w Rudzie Śląskiej, która w styczniu tego roku podwyższyła stawkę z 1,58 zł do 1,66 za godzinę. I okazało się, że średnio za jedno dziecko do kasy miasta trafia o 40 zł mniej niż rok wcześniej.
W Lubartowie (woj. lubelskie) cztery miejskie przedszkola otrzymały we wrześniu z opłat 12 tys. zł mniej niż przed zmianami. – Straty wygenerowały zwroty opłaty za każdy dzień nieobecności dziecka – tłumaczy Ewa Sędzimierz, naczelniczka wydziału oświaty w urzędzie miasta.
W Katowicach wysoka stawka (2,68 zł za ponadprogramową godzinę) obowiązywała tylko przez miesiąc. Po podwyżce dochody spadły o 30 proc. – z 820 do 645 tys. zł w miesiącu.
– Rodzice starali się nie korzystać z przedszkola ponad program – mówi Mieczysław Żyrek, naczelnik wydziału edukacji w Katowicach. Miasto wycofało się więc z wysokich opłat i wprowadziło jedną z najniższych stawek w kraju – 1,3 zł. Efekt? – Rodzice wydłużają czas przebywania dziecka w placówce. Nie ma dnia, żebyśmy nie dostawali wniosków z przedszkoli o wydłużenie czasu pracy obsługi – dodaje Żyrek.
Inne samorządy, które o to pytaliśmy, nie mają na razie recepty na załatanie dziury we wpływach. – Pod koniec grudnia pozbieramy wszystkie dane i poddamy je analizie. Jakoś ubytek musimy zrównoważyć – mówi Zdzisław Skoniecki z gnieźnieńskiego ratusza. W Krakowie skutki podwyżki opłat mają być przedmiotem dyskusji na nadzwyczajnej sesji rady miasta w listopadzie.
Zdaniem Andrzeja Sadowskiego, ekonomisty z Centrum im. Adama Smitha, trzeba się zastanowić, czy to samorządy powinny prowadzić przedszkola: – Może pieniądze dać rodzicom, którzy sami zdecydują, jak zorganizować opiekę dziecku.
Inna sytuacja jest w Bolesławcu na Dolnym Śląsku. Tam  wpływy z opłat za przedszkola wzrosły o 30 proc. – Ale wzrosły również poważnie koszty ich funkcjonowania – ubolewa prezydent miasta Piotr Roman.
Tylko koszty utrzymania 74 pedagogów w przedszkolach trzykrotnie przekroczą wpływy z wpłat. Samorządowcy podpisują więc z rodzicami umowy, że  zgadzają się, by dziecko przebywało w przedszkolu dziewięć godzin dziennie. A od 2012 r. chcą podzielić placówki na dziewięcio–, siedmio– i sześciogodzinne.
jak, eł, i.k., zal
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA