fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Doing Business - recepta na zieloną wyspę

Jarosław Bełdowski
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Duch Kazimierza Wielkiego unosi się w korytarzach sejmowych. Donoszą nam o tym eksperci, którzy tam go widują. Teraz trzeba spisać jego podszepty – piszą publicyści
Zajęcie przez Polskę 62. miejsca wśród 183 krajów w tegorocznym rankingu Doing Business (DB) Banku Światowego wzbudziło jak zwykle rozmaite emocje i głośną dyskusję. Z jednej strony słychać było alarmistyczne głosy o tym, że w swobodzie prowadzenia działalności gospodarczej wyprzedziły nas kraje takie jak Rwanda, Togo czy też Botswana. Z drugiej zaś zapewniano nas, że nikt nie bierze na poważnie tych danych, inwestując w naszym kraju.

Wystarczą proste zmiany

Pomimo tak rozbieżnych opinii zachęcamy przede wszystkim do pogłębionego i uważnego czytania raportu i wyciągania praktycznych wniosków na przyszłość. Może się bowiem okazać, że zawarty jest w nim pomysł, jak z Polski zrobić kolejny raz zieloną wyspę.
Skutkiem wprowadzenia zmian rekomendowanych przez ekspertów Banku Światowego mogłoby być bowiem uznanie przez tą międzynarodową instytucję Polski za lidera zmian w zakresie ułatwień dla przedsiębiorców i w ten sposób pomóc nam odróżnić się od tych krajów, które gorzej niż my radzą sobie z kryzysem. Aby to osiągnąć nie potrzeba wielkich reform, tylko proste zmiany.
To, iż w rankingu utracimy kilka miejsc dało się, niestety, przewidzieć. Wynika to z tego, że w raporcie dokonuje się oceny stanu niekoniecznie tej samej rzeczywistości biznesowej w poszczególnych krajach. Dziesięć obszarów, które składają się na ostateczny wynik, nie musi wcale odgrywać tej samej roli na całym świecie.
Przykładowo, rozpoczęcie biznesu w raporcie dotyczy spółki z o.o., a nie o wiele bardziej popularnej w Polsce indywidualnej działalności gospodarczej (na marginesie warto przypomnieć, że od 1 lipca możliwa jest już jej rejestracja online). To, iż DB jest również narzędziem nieprecyzyjnym, które nie bierze pod uwagę ani stabilności politycznej i gospodarczej ani wielkości krajowego rynku zbytu wiemy już od wielu lat. Nie zmienia to jednak faktu, że dzięki raportowi udaje się corocznie przeprowadzać na świecie wiele reform deregulacyjnych.
Co jednak możemy wyczytać z DB 2012, jeśli chodzi o Polskę? Nie ma tu zbyt wielkich zaskoczeń. Najgorzej radzimy sobie w rozpoczęciu działalności gospodarczej (126. miejsce), w prowadzeniu inwestycji budowlanych (160. miejsce), płaceniu podatków (128. miejsce) oraz rejestracji tytułu własności (89. miejsce). Nie oznacza to oczywiście, że w pozostałych obszarach jest doskonale, z chlubnym wyjątkiem uzyskiwania kredytu (8. miejsce).
Spójrzmy jednak dokładniej na powyższe obszary, które mogą zostać w krótkim okresie znacząco poprawione (ze względu na konieczność przyjęcia ustaw podatkowych do początku grudnia br., które obowiązywałyby w 2013 r., ten obszar został pominięty).

Potrzebna kampania promocyjna

Jak już wspomnieliśmy, rozpoczęcie biznesu oznacza według DB rejestrację spółki z o.o. W tym przypadku odpowiednia ustawa została już przyjęta przez poprzedni Sejm. Od 1 stycznia 2012 r. zacznie obowiązywać podstawa prawna tzw. S-24. Pod tym kryptonimem kryje się szansa na zarejestrowanie spółki z o.o. w ciągu 24 godzin.
Sama jednak podstawa nie wystarczy do zaklęcia rzeczywistości. Konieczne jest stworzenie odpowiedniej infrastruktury elektronicznej. Aby odpowiadała specyficznemu podejściu DB, będzie ona musiała uwzględniać nie tylko samo rejestrowanie spółki z o.o. w Krajowym Rejestrze Sądowym, lecz także równoległe złożenie wniosku o stanie się płatnikiem VAT, zgłoszenie do Państwowej Inspekcji Pracy oraz do Państwowej Inspekcji Sanitarnej.
Jeżeli o tym wszystkim zapomni Ministerstwo Sprawiedliwości może się okazać, że rejestracja taka nie będzie trwała 24 godziny, lecz co najmniej cztery dni. Mając na uwadze przyszłoroczne wyniki DB, trzeba pomyśleć o zmianie projektu na S-96.
Ministerstwo Sprawiedliwości nie może także zasypiać gruszek w popiele, jeśli chodzi o rejestrację tytułu własności. Ze względu na miejscową właściwość sądem, który oceniany jest corocznie w DB, jest Wydział Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa. Trudno pojąć, dlaczego od kilku lat utrzymuje się informacja, że rejestracja trwa w nim od trzech do sześciu miesięcy. Dane oficjalne wskazują na jeden do dwóch miesięcy.
Oznacza to, że w tym obszarze nie trzeba wielkiej zmiany, lecz tylko dobrej kampanii promocyjnej. Wiele osób nie zdaje sobie bowiem sprawy, że DB wcale nie bada urzędowych statystyk, lecz koncentruje się na opiniach respondentów, czyli tym, co im się wydaje. Jeżeli jednak nie podejmuje się wysiłku poinformowania ich o zmianach, nie ma co oczekiwać, że zweryfikują swoje poglądy.

Czasu nie ma dużo

Na koniec truizm – budowanie w Polsce od dawna nie jest łatwe. Tak źle jednak nigdy jeszcze nie było (spadliśmy o jedno miejsce względem rankingu za 2011 rok). Mamy dwa razy więcej procedur, które niemal dwa razy dłużej trwają, niż w innych krajach OECD. Pozostaje tylko czekać na kompleksowy projekt prawa budowlanego, który je uprości.
W tym przypadku nie wystarczy stworzenie nowego systemu informatycznego, czy też akcja promocyjna, tu trzeba nowego Kazimierza Wielkiego. To, że jego duch unosi się w korytarzach sejmowych donoszą nam eksperci, którzy tam go widują. Teraz trzeba spisać jego podszepty.
Pragniemy podkreślić, że deprecjonowanie wagi raportu Doing Business na niewiele się zda. Trudno co prawda udowodnić, że jest to czynnik decydujący o wzroście inwestycji zagranicznych, ale nie da się ukryć, iż ma wielką moc promocyjną. Jest to bowiem najczęściej cytowany raport Banku Światowego na świecie.
Proste symulacje wskazują, że wprowadzenie w Polsce w życie projektu S-24, przedstawienie rzeczywistej sytuacji w warszawskich księgach wieczystych, jak i też reforma prawa budowlanego mogą nas wywindować na wysoką pozycję w rankingu.
Dla takiego kraju jak nasz będzie to nie lada gratka, która w mediach światowych z pewnością utrwali mit zielonej polskiej wyspy. Trzymamy za to kciuki, ale czasu nie ma wcale tak dużo. Następne dane zostaną zebrane do 1 lipca 2012 roku, a wyniki ujrzą światło dzienne już w październiku przyszłego roku.
Autorzy są pracownikami naukowymi Szkoły Głównej Handlowej
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA