fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Preferencyjny kredyt zamiast dotacji

Większość pieniędzy już rozdano
Rzeczpospolita
W nowym modelu wspierania przedsiębiorców z funduszy UE będzie mniej biurokracji
Dwie trzecie funduszy unijnych, z jakich Polska może skorzystać w latach 2007 – 2013, jest zagospodarowanych (zostały już podpisane umowy z beneficjentami). Pula wolnych środków, zwłaszcza dla przedsiębiorców, jest bardzo mała – wynika z najnowszego raportu firmowanego przez BCC.
UE nie przestanie wspierać inwestycji przedsiębiorstw. Ma się jednak zmieniać filozofia udzielania pomocy. Szczegóły nie są jeszcze przesądzone, ale prawdopodobnie dla małych i średnich firm będzie mniej  bezzwrotnych dotacji. Ma się natomiast zwiększać zakres tzw. inteligentnych form wsparcia. Mogą one przybierać różną postać: kredytu inwestycyjnego na ściśle określone cele (część mogłaby być umarzana po zakończeniu inwestycji), kredytu z oprocentowaniem niższym od rynkowego lub z poręczeniem finansowanym ze środków UE. Takim projektom może towarzyszyć darmowe wsparcie techniczne czy usługi doradcze. Z kilku programów działających na zasadzie inteligentnego wsparcia przedsiębiorcy mogą korzystać już dziś.
Wiele firm ma doświadczenie we współpracy z bankami przy finansowaniu projektów objętych bezzwrotnymi dotacjami z Unii Europejskiej. Pieniędzmi unijnymi nigdy nie można pokryć 100 proc. wydatków inwestycyjnych. Przedsiębiorca musi mieć wkład własny. Może on pochodzić z jego własnych zasobów albo z kredytu. Kredyty dla firm inwestujących ze wsparciem UE często są skrojone zgodnie z wymaganiami konkretnego programu pomocowego. Część pożyczonej kwoty, odpowiadająca wysokości unijnej pomocy, jest oddawana jednorazowo po otrzymaniu dotacji (kredyt pomostowy). Natomiast kredyt na wkład własny jest spłacany w miesięcznych ratach. Taki model działania oznacza podwójne formalności. Z podmiotem rozdzielającym unijne pieniądze firma musi rozmawiać o dotacji, z bankiem zaś o kredycie inwestycyjnym. W dodatku działania muszą być skoordynowane. Najpierw trzeba uzyskać promesę kredytową. Dla instytucji oceniającej wniosek o przyznanie dotacji unijnej stanowi ona potwierdzenie, że firma ma zapewnione środki na realizację projektu. W nowej perspektywie finansowej programy bezzwrotnych dotacji na pewno nie znikną całkowicie. Dla wielu przedsiębiorców wsparcie takie wciąż będzie dostępne. Jednak coraz większe znaczenie będzie zyskiwać pomoc wbudowana w produkty kredytowe. Jak przekonują banki, które staną się podstawowym kanałem dystrybucji tych pieniędzy, dla przedsiębiorców wcale nie oznacza to końca tłustych lat. Nawet jeśli oferowane wsparcie nieco się zmniejszy, będzie je znacznie łatwiej uzyskać. – Im więcej rozmawiam z przedsiębiorcami, tym częściej słyszę, że proces rozliczania inwestycji korzystających z bezzwrotnych dotacji jest drogą przez mękę. Nie dość, że zabiera czas, to często wymaga zatrudnienia dodatkowego pracownika do zajmowania się formalnościami. Każdy wie, jak dużą refundację można dostać, ale nie wspomina się o tym, jak bardzo trzeba się przy tym napracować – przekonuje Adam Hirny, który odpowiada za finansowanie inwestycji w ramach projektów unijnych w BNP Paribas. – Nowe modele wspierania przedsiębiorców, które stopniowo zaczynają pojawiać się na rynku, wiążą się ze zdecydowanie mniejszą biurokracją. Przykładowo program finansowania projektów energooszczędnych opiera się o standardowy proces kredytowy w banku. Dodatkowe czynności związane z koniecznością oceny, czy inwestycja kwalifikuje się do programu, są ograniczone oraz lepiej przemyślane. Inne programy wspierania MSP mogą wymagać od przedsiębiorcy konieczności raportowania jedynie zmian w zatrudnieniu, aby móc zmierzyć ich wpływ na rynek pracy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA