fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Wykształceni nie boją się zmian na rynku pracy

Poszukiwanie pracy
Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Pogłębiają się różnice. Wykształceni i z kompetencjami nie boją się zmian. Ponad 600 tys. ludzi nie ma pracy ponad rok
– Młode pokolenie jest aktywne i mobilne. A to znaczy, że poprawia się jakość na rynku pracy, ale wciąż duża jest grupa osób, które sobie na nim nie radzą – przyznaje Jacek Męcina, ekspert PKPP Lewiatan. Tak skomentował wyniki badania sondażowego „Monitor rynku pracy" przeprowadzonego przez Instytut Badawczy Randstad na temat mobilności na rynku pracy. Wynika z niego, iż 80 proc. pytanych (a odpowiadali na ankiety internetowe) wierzy, że znajdzie kolejne zatrudnienie, jeśli będzie to potrzebne.
W ciągu ostatniego pół roku zatrudnienie zmieniło 17 proc. badanych. Co czwarty poprawił w ten sposób warunki swojej pracy. Ale co trzeci przyznał, że była to zmiana wymuszona przez pracodawcę. – To wciąż dużo – zauważa Agnieszka Bulik z Randstad. – Ale dobrze, że jesteśmy przyzwyczajeni do zmian, bo to świadczy o mobilności – dodaje. To ważne, tym bardziej że 29 proc. badanych widzi ryzyko utraty pracy w ciągu kolejnego półrocza. Jacek Męcina zwraca uwagę, że tej pozytywnej tendencji na rynku pracy towarzyszy inne zjawisko – ponad 600-tys. grupa osób poszukujących pracy przez ponad rok. – To co trzeci bezrobotny. Ponad 260 tys. osób jest w rejestrach ponad dwa lata – tłumaczy Męcina. – To są osoby, które nie najlepiej radzą sobie na rynku pracy.
Zdaniem ekonomisty te dane pokazują, iż powinna się zmienić polityka wsparcia na rynku pracy. Prof. Urszula Sztanderska z UW uważa, że 70 – 80 proc. ludzi dobrze sobie radzi na rynku pracy, ale pozostali są w kłopocie. – Albo zostają długotrwale bezrobotni, albo na chwilę znajdują jakieś zatrudnienie czy zajęcie, ale po kilku miesiącach wracają do bezrobocia. Są to osoby, które albo nie mają odpowiednich kompetencji poszukiwanych na rynku pracy, albo ich sytuacja domowa komplikuje życie zawodowe – ekonomistka jako przykład podaje matki, których dzieci często chorują. – Ważne jest, by służby pracownicze umiały takie osoby znaleźć i przygotować dla nich indywidualny plan działań. – Prof. Sztanderska przypomina, że już teraz pracownicy urzędów pracy przygotowują takie plany dla osób, które są bezrobotne ponad pół roku, ale jest to często „produkcja masowa i anonimowa" – jeśli jeden pracownik przygotowuje ponad 100 takich programów indywidualnych działań, a potem ma tym stu osobom pomagać, to jest to działanie pozorne, bo nieefektywne – tłumaczy prof. Sztanderska.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA