W sądzie i urzędzie

Ograniczenie dostępu do informacji publicznej

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Sejm przywrócił poprawkę zawężającą prawa obywatelskie. Dane na temat prywatyzowanego majątku będzie można utajniać. Nie poznamy stanowiska rządu w negocjacjach międzynarodowych
Głosami Platformy Obywatelskiej posłowie przyjęli kontrowersyjną poprawkę Senatu, która przywróciła w nieco tylko zmienionym brzmieniu powszechnie krytykowane rządowe propozycje ograniczeń w dostępie do informacji publicznej. Dzięki niej urzędy i instytucje państwowe czy samorządowe będą mogły nie udzielać wielu informacji istotnych dla obywateli.
Dla przykładu – w UE trwa dyskusja na temat blokowania dostępu do niektórych, niezgodnych z prawem stron internetowych. Rząd polski początkowo opowiedział się za tym rozwiązaniem. Wywołało to sprzeciw wielu organizacji pozarządowych, a przede wszystkim internautów, którzy obawiali się, że będzie to pretekst do cenzury Internetu. Gdy nowelizacja ustawy wejdzie w życie, rząd nie będzie już musiał mówić obywatelom, jakie zamierza przyjąć stanowisko. Wolno mu też będzie np. odmówić informacji na temat prywatyzowanego majątku. Podmioty wykonujące zadania publiczne będą mogły czasowo nie udzielać informacji, które osłabiłyby „zdolność negocjacyjną Skarbu Państwa w procesie gospodarowania mieniem" albo przy zawieraniu umów międzynarodowych czy w pertraktacjach unijnych.
Kolejne ograniczenie dotyczyć ma informacji, które utrudniałyby ochronę interesów majątkowych państwa w postępowaniu przed sądem czy trybunałem. – Mówimy o ważnym interesie państwa, który musi być szczególnie chroniony, a nie wierzę, by urzędnicy nadużywali tych uprawnień. Podam przykład – państwo polskie w ważnym procesie gospodarczym zleca przygotowanie kancelarii ekspertyzy prawnej. Ma ona natychmiast przedostać się do mediów i w ten sposób również do przeciwnika w sporze? – argumentuje senator Marek Rocki (PO), który zgłosił poprawkę. – Uważam to za ograniczanie konstytucyjnych praw obywatelskich. W tym podstawowego prawa do informacji o działaniach władzy publicznej – odpowiada prof. Antoni Kamiński, były prezes Transparency International. Podobnego zdania jest poseł Andrzej Celiński (niezrzeszony), który w emocjonalnym wystąpieniu usiłował w ostatniej chwili przekonać posłów, jak złe jest to rozwiązanie. – Zastanawiam się, gdzie podziało się marzenie o państwie obywatelskim. Kiedy organizowaliśmy Latające Uniwersytety w latach 70., chodziło nam o to, by ludzie mieli dostęp do informacji – mówił. Klub PO zarządził dyscyplinę klubową i przegłosował przyjęcie poprawki. Było to zaskakujące, bo wcześniej sejmowa komisja rekomendowała jej odrzucenie.

Opinie

Artur Bodnar, sekretarz zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Nie dość, że teraz prawo dostępu do informacji publicznej jest w znacznym stopniu zablokowane licznymi klauzulami pozwalającymi urzędnikowi odmawiać lub przewlekać w czasie udzielenie informacji, to jeszcze w ostatnim momencie, tuż przez końcem kadencji, Sejm przyjmuje rządową ustawę (z zapisami wprowadzonymi przez przedstawiciela PO) jeszcze bardziej to prawo ograniczającą. Uważam, że projekt ustawy jest skandaliczny, słabo przygotowany i niezgodny z konstytucją. Premier Donald Tusk deklarował, że państwo polskie będzie przestrzenią wolności, a to, co za sprawą rządzącej koalicji stało się w piątek, mocno tę przestrzeń wolności ogranicza.   Więcej w serwisie: W urzędzie » Informacja publiczna
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL