fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Nie tylko baśniowe pożytki płynące z czytania baśni

Tegoroczne X Poznańskie Spotkania Targowe – Książka dla Dzieci i Młodzieży były dowodem, że wśród dorosłych, świadomych rodziców miłość do książki nie słabnie i to samo uczucie chcą zaszczepić u swoich dzieci. W marcu targi odwiedziła rekordowa liczba gości – 45 tysięcy osób!
Spotkanie było też dowodem, że wiele się dzieje dla promocji książek skierowanych do dzieci i młodzieży, bo tym razem jak nigdy dotąd w imprezie wzięła udział niespotykana liczba przedstawicieli różnych środowisk. Wydarzenie zorganizowane było nie tylko dla dzieci, młodzieży, ich rodziców i opiekunów. Obecni byli wydawcy, ilustratorzy, pisarze, księgarze, bibliotekarze i przedstawiciele środowiska naukowych.
Główną ideą Poznańskich Spotkań Targowych była promocja książek i czytelnictwa wśród najmłodszych i ich rodzin, a także podkreślenie roli literatury w intelektualnym i emocjonalnym rozwoju młodego człowieka. Targi pokazały, że obecność dobrych i mądrych lektur jest bardzo ważna w codziennym życiu rodzinnym i wręcz powinna stanowić alternatywę dla telewizji, gier komputerowych i Internetu.
Tegoroczne targi były wyjątkowe także pod względem bogatego programu konferencji. Cykl seminariów rozpoczęła dyskusja o wartościach baśni i jej znaczeniu w rozwoju dziecka, w kontekście twórczości braci Grimm. Wszyscy byli zgodni, że dzięki baśniom dzieci uczą się odróżniać dobro od zła oraz poznają najważniejsze normy i wzorce zachowań społecznych. Wątpliwości budziły jedynie straszne sceny i potwory, które są częstym elementem fabuły baśni. Zastanawiano się, czy dzieci należy przed nimi chronić, czy wręcz przeciwnie, oswajać z nimi.
Czy zainteresowanie rodziców książkami dla dzieci jest tak duże? Na jednym z forów internetowych padło pytanie dorosłej osoby do dorosłych osób: Czy czytujecie książki przeznaczone przede wszystkim dla dzieci? Tak po prostu, sami z siebie, a nie przy okazji czytania swojemu dziecku do poduszki? A może macie jakieś ulubione z dzieciństwa, do których wracacie?
– No jasne, że czytam. Głównie klasykę, ale coś z nowości też mi się zdarza. Kubusia Puchatka uwielbiam. Przerabiałam po kolei wszystkie części „Mikołajka". Przecież to są świetne książki. Przynajmniej wiem, co dzieciakom w rodzinie kupić.
– Jestem fanką Muminków i „Dzieci z Bullerbyn". To moje bestsellery z dzieciństwa. Uważam, że przypominanie sobie książek, które zna się z lat wczesnoszkolnych, to świetna sprawa.
– Czytujemy. I to te zarówno dla młodzieży („Złodziejka książek", „Władca Pierścieni", baśnie Andersena, „Jeżycjadę", „Małego Księcia"), jak i te dla dzieci (Mikołajki, Kubusie Puchatki, „Sceny z życia smoków", Alicję). Fascynuje mnie ich język, sposób, w jaki dorosłe osoby budują świat dzieciom i jak go przeżywają. Poza tym większość tych książek czytałam jako dziecko. Czytanie ich teraz, kiedy jestem dorosła, jest bardzo ciekawe. Chodzi tu przede wszystkim o różnicę w postrzeganiu.
– Czasami trzeba dorosnąć, by zrozumieć, co autor miał na myśli. Przecież wiele bajek ma uczyć i wychowywać dzieci. Kiedy jesteśmy dorośli, dokładniej widzimy przesłanie opowieści.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA