fbTrack

Konsumenci

Błędy w umowach sklepów internetowych pod sąd

Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek
Sześć osób zarzuca ponad 2 tys. e-sklepów błędy w umowach. Mogą zarobić kilka milionów zł
W czwartek wszyscy pozwani dostali od kancelarii z Tarnowa e-mail. Radca Tomasz B. informuje o złożeniu pozwu oraz że w razie przegranej sklepy zapłacą 12 tys. zł za jeden błąd w umowie.
Chodzi o stosowanie  klauzul niedozwolonych, np. sklep nie ponosi odpowiedzialności za opóźnienia w dostawie powstałe z winy kuriera. Inne to warunki odstąpienia od umowy czy sposoby składania reklamacji. Na stronie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów  wymienione są ich setki, a stosowały je też wielkie firmy ubezpieczeniowe, energetyczne czy banki. Teraz chodzi głównie o mniejsze sklepy. Wiele z nich wzory umów kopiowało od konkurencji bez ich sprawdzenia. – Istnieje możliwość zapobieżenia zapadnięciu tychże wyroków – czytamy w piśmie. Są gotowi je wycofać „jedynie pod warunkiem niezwłocznego zaprzestania stosowania niedozwolonych klauzul oraz szybkiej i dobrowolnej zapłaty przez was kosztów zastępstwa procesowego obciążających moich klientów w łącznej kwocie 2160 zł + VAT". Czyli po 360 zł za jeden błąd w umowie na pozywającego. W przypadku niektórych sklepów naruszeń jest więcej i muszą w ramach ugody zapłacić nawet po kilkanaście tysięcy złotych. Sześć osób składających pozwy może na ugodach zarobić kilka milionów.
– Pozwy zostały złożone 7 czerwca. Trudno powiedzieć, ile ich jest, zarejestrowaliśmy dopiero ok. 600. Na pewno będzie ich ponad 2 tys. – wyjaśnia pracownik Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Na kilku forach internetowych wybuchła gorąca dyskusja pozwanych, ponieważ to największa tego typu sprawa w polskim e-handlu. W lutym lawinę podobnych pozwów wysłało nikomu nieznane Ogólnopolskie Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Praw Konsumentów. Za wycofanie jednego chciało 360 zł + VAT. W 2010 r. do SOKiK tylko ta organizacja złożyła ponad 700 spraw. Choć wszystko wygląda podejrzanie, jest zgodne z prawem. Jeden z pozwanych tłumaczy to jasno. Pozywający nic nie ryzykuje – gdy składa pozew, nie płaci nic. Koszty procesu także pokrywa przegrany, a błędy w regulaminach są niestety ewidentne. W razie wygranej i tak dostaje 360 zł + VAT na koszty uczestnictwa w procesie. – Nie jest to działanie na rzecz ochrony konsumentów, tylko ewidentne wyciąganie pieniędzy od często jednoosobowych firm. Oczywiście każdy właściciel sklepu powinien ponosić za swoją niewiedzę konsekwencje, ale na pewno nie przelewając na prywatne konto Tomasza B.  360 zł + VAT od pozwu za jego wycofanie – mówi Magdalena Adamczewska ze sklepu for-men.pl. Inne sklepy po sprawdzeniu listy klientów stwierdziły, że wymienione w e-mailu osoby nie były ich klientami. – Należy się spodziewać nasilenia zjawiska. Wcześniej tego typu sprawami zajmowaliśmy się w zasadzie tylko my i kilku rzeczników konsumentów. Teraz więcej pozwów kierują inne podmioty – mówi Małgorzata Cieloch, rzeczniczka UOKiK. Sprawy nie chcieli także komentować prawnicy. Wszystko jest bowiem zgodne z prawem, na zmianę którego także nie ma co liczyć. masz pytanie, wyślij e-mail do autora p.mazurkiewicz@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL