fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Naftoport nie jest potrzebny Rosjanom

Bloomberg
Naftoport nie zarobi na przesyle rosyjskiej ropy. Na liście portów, przez które Rosjanie ślą surowiec na eksport, nie ma bowiem Gdańska. Od 2012 roku nie tylko tranzyt, ale i dostawy ropociągiem do naszych rafinerii mogą spaść
W najnowszym opublikowanym przez koncern Transnieft planie eksportu rosyjskiej ropy w trzecim kwartale zabrakło Gdańska, wynika z naszych informacji. Oznacza to, że Rosjanie nie zamierzają transportować swojej ropy tranzytem przez ten port, choć przez wiele lat to robili. Naftoport wypadł z  grafiku Transnieftu już w zeszłym kwartale, ale wydawało się, że to tylko wypadek przy pracy, czyli jednorazowa sytuacja. Zwłaszcza że w kwietniu i tak kilka statków z rosyjską ropą wypłynęło z Gdańska, ale to zaledwie kilkaset tysięcy ton.
Teraz – jak mówi anonimowo jeden z przedstawicieli branży paliwowej – trzeba pogodzić się z tym, że na rosyjskim tranzycie Naftoport przestanie zarabiać.
W ubiegłym roku tranzyt przez Gdańsk wyniósł 7 mln ton. W tym  tylko w styczniu i lutym Naftoport był ważny dla Rosjan, bo – w  efekcie konfliktu z Białorusią – wstrzymali dostawy ropy do tamtejszych rafinerii i Transnieft skierował ten surowiec przez Gdańsk na eksport.
Naftoport jest częścią państwowej grupy PERN, która odpowiada za magazyny ropy i paliwa w kraju oraz działanie naftociągu Przyjaźń, którym rosyjski surowiec płynie do rafinerii w  Płocku i Gdańsku oraz we wschodnich Niemczech. Prezes PERN  Robert Soszyński przyznaje, że ograniczenie tranzytu przez Gdańsk ma znaczenie komercyjne, bo wpływy z tego tytułu stanowiły w ubiegłym roku ok. 70 proc. przychodów Naftoportu, które wyniosły ok. 40 mln zł. – Nie lekceważymy informacji  podanej przez Transnieft, wolelibyśmy, by Gdańsk pojawił się na liście, i zabiegamy o tranzyt, bo nikt nie chce rezygnować z milionów złotych – mówi szef PERN.  – Być może powtórzy się sytuacja z kwietnia i jednak kilka statków z rosyjską ropą wypłynie z Gdańska.
W opinii ekspertów decyzja Transnieftu  oznacza nie tylko utracone przychody Naftoportu czy PERN, ale jest złym sygnałem na przyszłość. Nasi rozmówcy przypominają, że w przyszłym roku Transnieft odda do użytku gigantyczny rurociąg BTS 2 o długości 1000 km, za który zapłaciła ok. 2 mld dolarów. By był opłacalny, musi transportować dodatkową ropę do docelowego portu Usti Ługa nad Zatoką Fińską.
W tej sytuacji zupełnie realny scenariusz jest taki, że Rosjanie „zdejmą" część ropy z tradycyjnych tras eksportu, czyli z ropociągu Przyjaźń, a zatem mogą zmniejszyć dostawy w kierunku Ukrainy i Polski (do których to biegną dwie nitki Przyjaźni). To  z tego naftociągu zaopatrują się w surowiec PKN Orlen i Lotos.
Prezes Soszyński uważa, że tranzyt rosyjski przez Gdańsk na pewno drastycznie spadnie lub w ogóle zniknie po uruchomieniu ropociągu do Usti Ługi, ale nie podziela obaw ekspertów co do przyszłości Przyjaźni. Szef PERN przyznaje jednak, że Polska dla własnego bezpieczeństwa powinna być przygotowana na większe dostawy ropy drogą morską do rafinerii w Gdańsku i Płocku. Obecnie, jak zapewnia, transport Przyjaźnią do obu firm odbywa się zgodnie z planem.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA