fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Wimbledon: Łukasz Kubot awansował do drugiej rundy

ROL
Łukasz Kubot wygrywa z Arnaud Clementem 6:4, 6:2, 3:6, 5:7, 6:4. Następny rywal to Ivo Karlović
Korespondencja z Londynu
Kubot jaki jest, każdy widzi. Duży, energiczny, pełen chęci i wiary. Gdy wznowił we wtorek poniedziałkową robotę od stanu 5:4, 15-15 i przy własnym podaniu, był właśnie taki. Rwał się do odbić, można było zakładać, że pierwszy set już jest po jego stronie. Tak się stało. Cztery piłki, trzy zwycięskie, na tablicy wyników pojawił się miły widok.
Jeszcze milszy po kolejnych kilkudziesięciu minutach, gdy Polak wygrał drugiego seta 6:2. Serwis, siatka, wolej, punkt. Nic mu nie przeszkadzało, nawet silne podmuchy bocznego wiatru. Clement przeciwnie, człapał po korcie, odbijał piłki niedbale, sprawiał wrażenie, że bilet powrotny do Paryża już czeka w torbie.
Może to była francuska finezja taktyczna, ale równie możliwe, że usypianie czujności Kubota odbyło się w sposób przez nikogo niekontrolowany. Faktem jest, że polski tenisista został na długo bez broni i zamiast komfortowego zwycięstwa trzeba było przeżywać stres. Niepokój zwiększała wiedza, że piąte sety w wykonaniu Clementa przechodziły niegdyś do legendy.
Ten na szczęście nie przeszedł. Polak prowadził 5:4 i 30-0, choć serwował Francuz, i nadzieja po raz pierwszy wzrosła do stanów średnich. Clement był w stanie wygrać trzy kolejne piłki, ale gdy pierwszy serwis odmówił mu posłuszeństwa, pojawiła się pierwsza piłka meczowa dla Kubota.
Okazała się ostatnią i można było z ulgą sformułować nowe tenisowe powiedzenie: Jak ktoś nie wygrywa w trzech setach, to jednak wygrywa w pięciu.
Łukasz zachował fantazję, nie zapomniał o kankanie wzdłuż linii serwisowej, ale oprócz polskich oklasków słyszał przede wszystkim życzenia lepszej koncentracji. Przyznał, że respekt dla rywala trochę go ograniczał, ale dodał, że skoro umie wreszcie wygrywać mecze, grając słabo, to chyba nie jest źle.
W środę po drugiej stronie siatki (kort 14, trzeci mecz) zobaczy Chorwata Ivo Karlovicia, 208 cm wzrostu. Jego taktyka gry jest przewidywalna od lat: serwisowy strzał i zdziwienie w oczach, gdy nie ma asa. W tym zdziwieniu chowa się szansa na drugie zwycięstwo.
Karlović wygrał z Jarko Tipsareviciem nie dlatego, że asów posłał wyjątkowo dużo, lecz dlatego, że Serb miał kontuzję z Eastbourne i szybko się poddał. Trochę żal, że w ogóle wyszedł na kort, bo okazało się, że pierwszym rezerwowym był nasz Jerzy Janowicz.
Serena Williams po pierwszym meczu padła na krzesełko i dość długo odzyskiwała oddech i równowagę ducha. Wygrała w trzech setach z Aravane Rezai, ale koszty sukcesu były duże.
Francuzka odzyskała energię i chęć walki, którą odebrały jej na kilka miesięcy problemy z ojcem, który po awanturach na kortach Australian Open dostał zakaz pojawiania się na turniejach  WTA.
Rezai była znów tą groźną tenisistką, która potrafi dyrygować ruchem rywalki, grać skutecznie i efektownie. Mistrzyni odwrotnie: wchodziła na kort centralny jakby trochę rozproszona, niepewna, plastry na plecach wskazywały na kłopoty ze zdrowiem.
Chwilami nie mogła sobie poradzić nie tylko z rywalką, ale z wszystkim dookoła. Denerwowało ją piekące oko, alarm przeciwpożarowy na sąsiednim korcie i rąbek sukienki. Takiej Sereny dawno tu nie widziano, do tego po wygranej miała ochotę ronić łzy.
Mecz dnia mieli zagrać John Isner i Nicolas Mahut, bohaterowie wydarzenia, które w kategoriach tenisowej martyrologii nie ma konkurencji – 11 godzin i 5 minut gry w 2010 roku. Zanim poznaliśmy wynik, trwały spekulacje, czy Amerykanin zagra z Francuzem na korcie centralnym czy na korcie nr 18, który był sceną rekordu. Organizatorzy zaskoczyli wszystkich, wyznaczając spotkanie na nowym korcie nr 3, i to w terminie bliskim wieczoru. Tłumaczenie było takie: chcieli, by maratończycy tenisa nie zdążyli przed zmierzchem i zabawiali widzów co najmniej przez dwa dni. Plan nie wypalił. Isner wygrał banalnie, trzy sety w dwie godziny.
Na mecz Agnieszki Radwańskiej z Olgą Goworcową nie starczyło światła dziennego. Odbędzie się w środę na korcie nr 4, jest pierwszy w kolejce, od 13.
Ciekawsze wyniki – I runda
KOBIETY
K. Woźniacka (Dania, 1) – A. Parra Santonja (Hiszpania) 6:2, 6:1; Li Na (Chiny, 3) - A. Kudriawcewa (Rosja) 6:3, 6:3; W. Azarenka (Białoruś, 4) – M. Rybarikova (Słowacja) 6:4, 3:2, krecz; M. Szarapowa (5) - A. Czakwetadze (obie Rosja) 6:2, 6:1; S. Williams (USA, 7) – A. Rezai (Francja) 6:3, 3:6, 6:1; P. Kvitova (Czechy, 8) – A. Glatch (USA) 6:2, 6:2; M. Bartoli (Francja, 9) - K. Pliskova (Czechy) 6:0, 6:2; M. Czink (Węgry) - S. Stosur (Australia, 10) 6:3, 6:4; A. Pawliuczenkowa (Rosja, 14) – L. Curenko (Ukraina) 6:4, 7:6 (7-3); M. J. Martinez Sanchez (Hiszpania) – J. Janković (Serbia, 15) 5:7, 6:4, 6:3; Peng Shuai (Chiny, 20) - K. Flipkens (Belgia) 6:0, 6:4; D. Hantuchova (Słowacja, 25) – W. Diatczenko (Rosja) 4:6, 7:6 (7-5), 6:3.
MĘŻCZYŹNI
R. Federer (Szwajcaria, 3) – M. Kukuszkin (Kazachstan) 7:6 (7-2), 6:4, 6:2;A. Roddick (USA, 8) – A. Beck (Niemcy) 6:4, 7:6 (8-6), 6:3; V. Troicki (Serbia, 13) – M. Gonzalez (Argentyna) 3:6, 6:0, 7:6 (7-3), 6:3; G. Simon (Francja, 15)– E. Roger-Vasselin (Francja) 4:6, 6:4, 6:3, 7:6 (7-3); F. Verdasco (Hiszpania, 21) – R. Stepanek (Czechy) 2:6, 4:6, 6:3, 7:6 (8-6), 9:7; J.M. Del Potro (Argentyna, 24) – F. Cipolla (Włochy) 6:1, 6:4, 6:3; I. Karlović (Chorwacja)– J. Tipsarević (Serbia, 23) 7:5, 3:1 krecz; Yen-Hsun Lu (Tajwan)– T. Robredo (Hiszpania) 6:4, 6:4, 6:1;I. Ljubicić - M. Cilić (obaj Chorwacja, 27) 7:6 (7-2), 3:6, 6:3, 6:4; J. Isner (USA) - N. Mahut (Francja) 7:6 (7-4), 6:2, 7:6 (8-6).
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA