fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Ultimatum dla Berlusconiego

ROL
Piotr Kowalczuk
Sytuacja premiera coraz bardziej się komplikuje. Koalicyjna Liga Północna grozi wyjściem z rządu
Korespondencja z Rzymu
W niedzielę podczas dorocznego zlotu Ligi Północnej w Pontidzie jej twórca i przywódca Umberto Bossi zagroził wyjściem z koalicji, jeśli premier Silvio Berlusconi i jego partia Lud Wolności nie spełnią kilku warunków. Takich jak obniżenie podatków, wyjście Włoch z koalicji bombardującej Libię, jak najszybsze zakończenie udziału włoskich sił w misjach w Afganistanie i Libanie oraz przeniesienie kilku ministerstw z Rzymu do Lombardii. Na rozdawanych ulotkach uściślono, jak długo Liga jest skłonna czekać na spełnienie poszczególnych punktów ultimatum: od tygodnia do 180 dni.
Bossi przemawiał do 80 tysięcy zwolenników, którzy z największym entuzjazmem zareagowali na sugestię, że Liga mogłaby pójść własną drogą. Wówczas jednak Bossi wyjaśnił, że nie może wywołać kryzysu rządowego, bo oznaczałoby to przejęcie władzy przez lewicę, za co Liga nie chce brać odpowiedzialności. Dodał, że jeśli dojdzie do wyborów, Liga może zakwestionować Berlusconiego jako lidera centroprawicy.
Oznacza to, że jutro, gdy parlament będzie głosował nad wotum zaufania dla rządu, Liga go poprze, ale potem premier nie może już liczyć na  lojalność sojusznika. Centroprawica poniosła ostatnio dwie klęski. Najpierw w wyborach lokalnych utraciła na rzecz lewicy Mediolan, a tydzień temu w referendach Włosi odrzucili rządowy pomysł budowy elektrowni atomowych i prywatyzacji wodociągów.
Większość włoskich komentatorów politycznych uważa, że głosującym chodziło nie tyle o meritum referendalnych pytań, ile o zademonstrowanie niechęci do premiera, którego popularność dramatycznie spada. Wraz z Berlusconim klęskę poniosła koalicyjna Liga Północna. Bossi, odczytując nastroje swoich zwolenników, całą winą za te porażki obarczył premiera i dał do zrozumienia, że nie zamierza tonąć razem z Berlusconim. Jego pogróżki i krytykę zwolennicy Ligi przyjęli, skandując: „Secesja, secesja!", a Bossi odpowiedział: „Jeśli tego chcecie, bądźcie gotowi", by zakończyć tradycyjnym: „Niech żyje wolna Padania".
Liga Północna, populistyczny, ksenofobiczny twór polityczny Umberta Bossiego, nawiązuje nazwą do średniowiecznej Ligi Lombardzkiej. Wierzy we wspólnotę interesów mieszkańców doliny Padu, czyli Padanii, rozciągającej się według maksymalistycznej wersji od Alp po Toskanię.
W optyce Ligi Północnej, która w wyborach w skali kraju może liczyć na 8 – 9 procent głosów, ale na północy sprawuje władzę w wielu prowincjach, Rzym to siedziba złodziejskiego rządu, a południe to ojczyzna notorycznych leni żyjących z podatków pracowitych ludzi północy. Bossi początkowo domagał się secesji Padanii, by przekuć ten pomysł na realizowaną przez rząd reformę, która ma uczynić z Włoch państwo federalne z podatkami ściąganymi i wydawanymi na miejscu. Tym chwytliwym na bogatej północy hasłom towarzyszy w ramach troski o bezpieczeństwo i porządek antyimigrancka retoryka.
Berlusconi nie skomentował żądań Ligi, a szef klubu parlamentarnego Ludu Wolności Fabrizio Cicchitto uznał mowę Bossiego za konstruktywną. Ale sytuacja premiera jest coraz trudniejsza. Jego popularność spada (z 52 proc. w styczniu do 35 proc. obecnie), a koalicjant dyktuje warunki, wiedząc, że w każdej chwili może doprowadzić do upadku rządu i rozpisania nowych wyborów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA