fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Kolejna autostrada spóźniona. Teraz A1

Autostrada A1
Wikipedia
Z powodu konfliktu między GDDKiA a wykonawcą stanęła budowa odcinka autostrady
Czy czeka nas powtórka ze zmianą wykonawcy autostrady przed Euro 2012? Okazuje się, że problemy z chińskim Covekiem nie są odosobnione – ustaliła „Rz". Zagrożona jest też budowa odcinka autostrady A1 Czerniewice – Brzezie, gdzie roboty stoją od ponad trzech miesięcy. Tyle trwa bowiem poważny konflikt między Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad a wykonawcą. Ten ostatni to polsko-irlandzkie konsorcjum SRB Civil Engineering. Zagroziło ono GDDKiA pozwem o łamanie zasad kontraktu i odszkodowanie, które może sięgać nawet kilkudziesięciu milionów złotych.
W czerwcu ub. r. konsorcjum wygrało przetarg na cztery odcinki A1 z Torunia do Kutna (łącznie 94 kilometry). Jeden z odcinków miał być gotowy w kwietniu przyszłego roku, pozostałe we wrześniu.
Do marca drogę budowano bez poślizgu. Do ukończenia pozostała ostatnia warstwa robót ziemnych – wzmacnianie nasypów i położenie asfaltu. Powstał jednak spór o metodę wzmocnień. GDDKiA nie zgadza się na technologię, którą chcieli wykorzystać Irlandczycy, twierdząc, że nie spełnia ona wymogów technicznych. Tymczasem na innych odcinkach A1 zaaprobowała taką technologię.
W kontrakcie zawartym z konsorcjum nie wskazano technologii budowy nasypów, lecz jedynie parametry, jakie muszą one spełniać. Zapisano jednak, że technologia musi uzyskać akceptację GDDKiA.
SRB powołuje się na ekspertyzy, z których wynika, że preferowana przez nich metoda spełni założone wymagania. GDDKiA jest przeciwnego zdania i twierdzi, że zbudowanie autostrady w sposób, jaki proponują Irlandczycy, oznaczałoby złamanie zapisów kontraktu.
– Najważniejsza jest jakość wykonywanej inwestycji, dlatego nie możemy się zgodzić na zaproponowane zmiany – twierdzi Tomasz Okoński, rzecznik GDDKiA w Bydgoszczy.
Do momentu rozstrzygnięcia sporu prace nie ruszą na tym odcinku A1. GDDKiA zapewnia jednak, że autostrada będzie gotowa na czas. To wątpliwe, jeśli spór trafi do sądu. Co gorsza, zerwanie kontraktu może oznaczać odebranie unijnego dofinansowania. SRB nie chce komentować sprawy. Nieoficjalnie jeden z pracowników spółki mówi: – Mamy wrażenie, że kopiemy się z koniem. Zrobią z nami tak, jak z Chińczykami z Covecu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA