fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Kontrowersyjne praktyki w biznesie

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Resort sprawiedliwości chce poprawić jakość kształcenia przyszłych sędziów i prokuratorów. Planuje wysyłanie aplikantów na praktykę do przedsiębiorców
– Ludzie mający się w przyszłości zajmować wymiarem sprawiedliwości powinni wiedzieć, jak działa przedsiębiorstwo, gospodarka i jak w praktyce wygląda prowadzenie działalności gospodarczej – wyjaśnia „Rz" Grzegorz Wałejko, wiceminister sprawiedliwości.
To uzasadnienie pomysłu wprowadzenia na aplikacji trzytygodniowej praktyki u przedsiębiorcy. Rafał Dzyr, dyrektor do spraw aplikacji prowadzonych przez Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury, przyznaje, że się o tym myśli.

Krytycznie o pomyśle

– Obserwujemy, jak wyglądają aplikacje w innych krajach. W wielu trwa dyskusja, czy wprowadzać praktyki dla przyszłych sędziów i prokuratorów np. w kancelariach adwokackich lub bankach – tłumaczy dyrektor Dzyr. Zastrzega jednak, że rozszerzenie aplikacji zależeć będzie od decyzji rady programowej, która działa w krakowskiej szkole.
Pomysł nie przemawia do sędziów i prokuratorów.
– Trudno nauczyć się czegoś w trzy tygodnie – mówi „Rz" sędzia gospodarczy Bartłomiej Przymusiński z Sądu Rejonowego w Poznaniu. Jego zdaniem lepiej by było, gdyby do zawodu sędziego trafiali ludzie z praktyką w prowadzeniu działalności w zawodach prawniczych – adwokaci i radcowie prawni.
Sędzia Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, jest dużo surowszy w swojej opinii.
– Takie zmiany nie są potrzebne – uważa. Pyta też pomysłodawców, dlaczego myślą o praktyce w biznesie. – Równie dobrze można by aplikantów wysłać na praktyki do szpitala, bo przecież w przyszłości mogą prowadzić sprawę np. o błąd w sztuce lekarskiej – mówi.
– Nie bardzo wyobrażam sobie, w jaki sposób miano by wyłaniać przedsiębiorców, u których aplikanci odbywaliby praktyki. Kwestią sporną jest też to, kto by za nie płacił – podkreśla Sławomir Nowak, prokurator.
Prokurator Jacek Skała uważa pomysł za kontrowersyjny.
– Aplikant, niezależnie od tego, czy prokuratorski czy sędziowski, który teraz będzie terminował u przedsiębiorcy, może w przyszłości dostać do prowadzenia jego sprawę – mówi „Rz".

Zdobywanie uprawnień po nowemu

Dziś w Krakowie na nowych zasadach uczy się pierwszy rocznik aplikacji sędziowskiej i prokuratorskiej. Zastąpiły one dotychczasowy zdecentralizowany model kształcenia. Na każdej z nich jest po 75 aplikantów. O przyjęciu zdecydowało dobre miejsce na liście klasyfikacyjnej aplikantów aplikacji ogólnej.
Aplikacja prokuratorska trwa 30 miesięcy. Sędziowska jest dłuższa – 54 miesiące. Obejmuje zajęcia i praktyki w szkole aż przez 30 miesięcy. Potem prawników czeka staż na stanowiskach: asystenta sędziego, a następnie referendarza (24 miesiące). W 30. miesiącu szkolenia aplikanci przystąpią do egzaminu sędziowskiego.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.lukaszewicz@rp.pl

Opinia

prof. Zbigniew Ćwiąkalski, Uniwersytet Jagielloński
To bardzo dobry pomysł. Nie przesadzajmy z tym zagrożeniem kryminalną przeszłością czy przyszłością polskich firm. Lata gospodarki wolnorynkowej sprawiły, że są firmy sprawdzone, np. spółki giełdowe. Wyłonienie kilkuset  nie byłoby problemem.
Są także inne argumenty. Często bywam na salach rozpraw i proszę mi wierzyć, że takie praktyczne przygotowanie do wykonywania zawodu sędziego czy prokuratora jest bardzo potrzebne. Najbardziej widać to u młodych prawników doskonałych w teorii, ale oderwanych od gospodarczej rzeczywistości. Prawa gospodarczego można się nauczyć na aplikacji, ale czytania bilansów czy sprawozdań finansowych już nie.
Zobacz więcej w serwisie:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA