fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Kornel Morawiecki o Łukaszu Kamińskim i IPN

Archiwum
Powołanie Łukasza Kamińskiego na prezesa IPN będzie zwiastunem przełamania szkodliwych podziałów między obozami PO i PiS – uważa publicysta
Wybór dr. Łukasza Kamińskiego na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej – gdy potwierdzi go Senat – będzie dobrą i ważną wiadomością dla Polski. Dla całej Polski. Czy nie przesadzam? Tłumaczę i wyjaśniam.

Haust powietrza

O kompetencji, pracowitości, o naukowej rzetelności stosunkowo młodego prezesa mówią wszyscy. Do tego dodajmy kryształowy charakter, patriotyzm i szacunek dla wartości. Ze świecą trzeba by szukać podobnych mu osób na podobnie eksponowanych stanowiskach. Ale waga tego wyboru nie wyczerpuje się na przymiotach, na sprawdzonych dotychczasową karierą zaletach nowego prezesa.
Przypomnijmy krótką historię procesu, którego ten wybór stał się zwieńczeniem. U jego podłoża leżał polityczny zamiar wyrwania IPN zębów. Skazanie instytutu na stan podobny do jego pierwszego pięciolecia pod kierownictwem prof. Leona Kieresa.
Wtedy instytut, który powstał dziesięć lat za późno, pracował na wolnych i najczęściej jałowych obrotach. Spełniał oczekiwania potężnego lobby pookrągłostołowego, które lustrację blokowało w imię fałszywie pojmowanej godności. Honor miał być przypisany komunistom i agentom. Po wojnie o niepodległość, wiadomo, walczyli reakcja i bandyci. A podziemie po 13 grudnia to oszołomy.
Prezesura Janusza Kurtyki, kandydata Platformy wybranego wspólnymi głosami posłów PO i PiS, była jak haust świeżego powietrza. Faktyczna próba przywrócenia narodowej pamięci. Dziesiątki opracowań i przypomnień rzeczywistych polskich bohaterów.
Wyszła też głośna i potrzebna, oparta na dokumentach książka Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o wątpliwej przeszłości Lecha Wałęsy. To wywołało polityczną furię. Prezydent Wałęsa był przez 20 lat zwornikiem środowisk stawiających praktyczną tamę lustracji. Korzystając z kończącej się kadencji Kurtyki, rządząca PO zaplanowała nowelizację ustawy o IPN, aby skutecznie uniemożliwić „powtórkę z Kurtyki".

Obóz prawdy

Na zaplanowany zamiar nałożyła się tragedia smoleńska. Zginął Janusz Kurtyka. Wydawało się, że wszystko pójdzie gładko.
I szło. Aż do wskazania przez Radę IPN kandydatury Kamińskiego na prezesa. Kopciuszek – Królewną? Dacie wiarę?!
I stał się polski cud. Sejm olbrzymią większością, głosami PO, PiS i części sejmowej drobnicy, kandydata zatwierdził. W tym zgodnym głosowaniu tkwi główne znaczenie tej nominacji dla kraju. Chciejmy wierzyć, że to zwiastun całej serii koniecznych i, jak się okazuje, możliwych zmian dla Polski. Że zaczęliśmy przełamywać szkodliwe i – wydawałoby się – nieprzełamywalne podziały między obozami PO i PiS. Podziały politycznie wygodne dla obu partii i ich kierownictwa.
Kamiński nie należy ani do jednego, ani do drugiego obozu. On należy do obozu wytrwałej pracy, śmiałości w myśleniu i fachowości w działaniu. Nade wszystko należy do obozu prawdy.
Ponad rok temu w oświadczeniu broniącym IPN przed zapowiadanymi zmianami prosiłem swoich kolegów z Platformy działających jak i ja w podziemiu lat 80. o uszanowanie polskiej pamięci. Zawiodłem się, bo fatalną nowelizację przeprowadzono przy ich aprobacie. Ale teraz po wyborze dr. Kamińskiego odsuwam próżne żale. Teraz wraca nadzieja. Na dobry, na coraz lepszy IPN. Więcej, świta nadzieja na lepszą, nieprzepołowioną Polskę – wspólną Ojczyznę wszystkich Polaków.
Autor był w czasach PRL działaczem antykomunistycznej opozycji, a po wprowadzeniu stanu wojennego współtwórcą i liderem Solidarności Walczącej. Jest specjalistą z dziedziny fizyki teoretycznej
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA