fbTrack

Ekonomia

Portugalczycy opuszczają ojczyznę

Bloomberg
Młodzi, uzbrojeni w wyższe wykształcenie, bezrobotni. Pakują walizki i wjeżdżają za granicę w poszukiwaniu lepszego życia
Jeszcze na początku tego roku Marlene i Pedro Frazao Pinheiro, para dwudziestopięciolatków, pracowali w domu opieki jako pielęgniarze w Entrocamento w centralnej części Portugalii. Ona była zatrudniona na umowę zlecenie, a on na pół etatu.
- Byliśmy wartościowymi pracownikami. Nasza sytuacja nie byłą najgorsza, ale nie widzieliśmy dla nas przyszłości w kraju. Chcieliśmy kiedyś mieć możliwość kupna domu. Podjęliśmy decyzję o opuszczeniu ojczyzny– mówią młodzi Portugalczycy. – Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Umieściliśmy nasze CV w Internecie i w przeciągu tygodnia oboje zostaliśmy zatrudnieni przez szpital w Northampton.
W położonym około 100 km na północ od Londynu, brytyjskim mieście Marlene i Pedro znaleźli swoje miejsce na Ziemi. Oboje zostali zatrudnieni na podstawie umowy o pracę i to na pełny etat. Zarabiają po 1900 funtów miesięcznie (ok. 8,5 tys zł)  - to dwa razy więcej niż zarabiali w ojczyźnie.  O takich warunkach  w Portugalii nawet nie mogli marzyć. - Wybraliśmy Anglię ponieważ znamy język angielski. Ale mnóstwo naszych znajomych wybrało Francję, czy Szwajcarię – mówi Marlene. W Portugalii jak grzyby po deszczu pojawiają się blogi i strony internetowe poświęcone migracji zarobkowej. Ludzie dzielą się swoimi doświadczeniami i wymieniają poradami. Ciężko jest dokładnie policzyć ile Portugalczyków podejmuje decyzję  o wyjeździe. Ekonomiści szacują, że jest to 50-100 tys rocznie. Socjolog Antonio Berrato jest zdania, że nasilenie emigracji przypomina wielką ucieczkę Portugalczyków w latach 60. Kiedy kraj znajdował się pod rządami dyktatorskimi. Według wyliczeń portugalskiego Biura Obserwacji Emigracji, poza granicami kraju pracuje aktualnie około 2,3 mln rodaków. Najczęściej na wyjazd za granicę decydują się ci z wykształceniem pielęgniarskim, psychologowie, architekci  i inżynierowie. Większość z nich wybiera któryś z krajów Europy Zachodniej. Częstym kierunkiem emigracji jest też... Angola. Bogata w ropę i diamenty była kolonia portugalska przeżywa ostatnio boom gospodarczy i wykształceni pracownicy są tam na wagę złota. Afrykański kraj kusi specjalistów niezłymi zarobkami i niskimi kosztami życia. Już 90 tys. obywateli Portugalii zamieszkuje Angolę. Politycy coraz częściej zwracają uwagę na ten problem zwłaszcza, że najczęściej wyjeżdżają młodzi i dobrze wykształceni ludzie. - To już jest krwotok! Portugalczycy są wydalani z własnego kraju i codziennie coraz więcej z nich wysiada z pociągów na dworcach  miast europejskich. A to nie koniec – grzmi Cristina Blanco, liderka Zjednoczonej Lewicy. Swoistym referendum w sprawie antykryzysowych reform gospodarczych będzą z pewnością dzisiejsze wybory parlamentarne. Choć aktualny premier Jose Socrates cieszy się dużym poparciem, szanse na zwycięstwo ma opozycyjna, prawicowa Partia Socjaldemokratyczna. Eksperci są zdaniaże stosunkowo wysokie poparcie, jakim cieszy się on w społeczeństwie partia premiera Socratesa, wynika ze słabości opozycji. Kryzys gospodarczy w Portugalii wywołali sami Portugalczycy w wyniku kolosalnych zaniedbań w sferze finansów publicznych. Załamanie się na rynku finansowym w USA, tylko ujawniło dotychczasowe problemy gospodarcze kraju. W wyniku lat zaniedbań Portugalia znalazła się w miejscu nie do pozazdroszczenia, z długiem publicznym wynoszącym ok. 90 proc. PKB i długiem sektora prywatnego w wysokości 260 proc. PKB. Tylko w pierwszym kwartale roku bezrobocie wzrosło do 12,4 proc, a gospodarka skurczyła się o 0,7 proc. Ponadto, portugalskie banki mają obecnie najwyższy na kontynencie stosunek udzielonych pożyczek do depozytów. To cena Portugalczyków za życie w państwie opiekuńczym. Wygląda na to, że problem migracyjny będzie się pogłębiał. Lizbona otrzyma od Funduszu i z Unii Europejskiej w sumie 78 mld euro. W zamian za pożyczkę zobowiązała się do wprowadzenia wielu oszczędności. Tylko w tym roku musi ograniczyć wydatki o ponad 2 mld euro. Może to skutkować wzrostem bezrobocia i dalszą recesją w ciągu nadchodzących dwóch lat. Oszczędności mają na celu zredukowanie deficytu z obecnych 9 proc. PKB do 3 proc. w 2013 roku. Protestujący uważają, że za błędy banków i rządzących zapłacą przede wszystkim najbiedniejsi i najsłabsi i w zasadzie mają rację. Tymczasem do wyjazdu szykuje się siostra Marlene. Ma dołączyć do niej do Northampton gdzie z pewnością bez problemu dostanie dobrze płatną pracę. Wraz z nią walizki już pakują tysiące Portugalczyków, którzy pojadą w kierunku Anglii, Francji, a może Angoli.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL